siła smaku

Bananowy sernik z masą krówkową

Bananowy sernik to kolejna propozycja na cheesecake. Pojawił się już na wielu blogach, jestem jednak pewna, że jak zawsze prekursorem tego przepisu była Dorotus. Sam sernik jest niesamowicie prosty w przygotowaniu, ładnie się piecze i nie potrzebuje do tego kąpieli wodnej, jak w przypadku sernika kawowego. Przeglądając wpisy dziewczyn, które już go upiekły stwierdzam, że użyła największej ilości składników i foremki o średnicy 26 cm, więc wyszedł bardzo duży, ale i szybko zniknął. Polecam, szczególnie tym, którzy nie czują się swobodnie przy pieczeniu serników.


SKŁADNIKI: (forma 26 cm)
  • 80 dag sera białego trzykrotnie mielonego
  • 6 dużych dojrzałych bananów
  • 180 g herbatników typu digestive
  • 100 g masła
  • 4 duże jajka
  • szklanka cukru
  • opakowanie (16g) cukru waniliowego
  • łyżka soku z cytryny
  • puszka gotowej masy krówkowej do dekoracji

Okrągłą formę do pieczenia wyłożyć folią aluminiową jak tu. Herbatniki rozkruszyć, wymieszać z miękkim masłem do uzyskania faktury mokrego piasku. Wysypać na dnie formy i równomiernie rozprowadzić, dociskając. Odstawić do lodówki. Banany obrać ze skórki i zmiksować blenderem na mus. Ser zmiksować z bananami, tylko do połączenia składników. Dodać po jednym jajku, po każdym krótko miksując. Dodać cukier i cukier waniliowy oraz sok z cytryny i jeszcze raz zmiksować do połączenia składników. Masę wylać na ciasteczkowy spód i wstawić ciasto do gorącego piekarnika nagrzanego do 180st C. Piec około 1,5 godziny, aż wierzch sernika zrobi się złoto- brązowy. Zostawić w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach do wystudzenia. Na zimny sernik wylać masę krówkową, chłodzić w lodówce przez około 12 godzin (najlepiej przez całą noc).


Sernik kawowy

Sernik robiłam już jakiś czas temu, ale jakoś nie było okazji, żeby się podzielić. Przepis znalazłam u Dorotus i od początku wiedziałam, że mnie nie zawiedzie, że nie opadnie i nie popęka. Ma jeszcze jedną zaletę- można go mrozić nawet do dwóch miesięcy! Sam sernik to raczej cheesecake, jest ciężki i zbity, zdecydowanie różni się od dobrze znanych puszystych serników. Aromat kawy jest zdecydowanie wyczuwalny, ale nie dominuje. Naprawdę wspaniały, chociaż oczywiście dla mnie zbyt słodki. Z czystym sumieniem mogę go polecić!!


SKŁADNIKI (za Dorotus):
  • ok. 75 dag sera białego półtłustego trzykrotnie zmielonego
  • 50g miękkiego masła + 50g do spodu sernika
  • 1 i 1/4 szklanki cukru
  • 4 duże jajka
  • pół szklanki śmietany kremówki- 30 lub 36%
  • 2 łyżki kawy rozpuszczalnej + 1 łyżeczka do spodu sernika
  • 4 łyżki kakao
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 140g herbatników digestive lub innych
Okrągłą formę do pieczenia (23cm) wyłożyć folią aluminiową zawijając także boki od zewnątrz. (najłatwiej jest to zrobić tak: dno formy wykładamy folią, zostawiając z każdej strony spory zapas, obręcz zaciskamy na formie i folii, a następnie resztą folii owijamy obręcz od zewnątrz- proste?). Herbatniki rozkruszyć bardzo drobno, dodać do masła i 1 łyżeczki kawy i zmiksować (powstaje coś przypominające w fakturze mokry piasek, chyba gdzieś już o tym pisałam). Dno formy wyłożonej folią wylepić herbatnikowym spodem i odstawić do lodówki. Śmietanę podgrzać na bardzo wolnym ogniu, dodać dwie łyżki kawy, wymieszać, aż do rozpuszczenia składników i odstawić do wystudzenia. Miękkie masło utrzeć na puszysta masę, dodac ser i krótko zmiksować. Do masy wsypać cukier, następnie dodawać jajka po kolei, po każdym składniku krótko! zmiksować, tylko do połączenia składników. Do połączonych składników dodać kakao, mąkę ziemniaczaną, oraz przestudzoną śmietanę. Wszystko jeszcze raz dokładnie zmiksować, tylko do połączenia składników. Masę wylać na spód z ciastek. Formę z ciastem wstawić do większego naczynia, do którego nalać wrzącą wodę (mniej więcej do połowy formy z ciastem). Piec w temp. około 180st C. przez godzinę. Sernik po upieczenie należy wystudzić przy uchylonych drzwiczkach piekarnika. Po całkowitym ostygnięciu, należy go schłodzić w lodówce.



Po więcej porad dotyczących pieczenia sernika, odsyłam was tu. Polecam i początkującym w pieczeniu serników i tym, którym wydaje się, że już wszytsko o tym wiedzą!

Tartaletki z powidłami, migdałami i czekoladą.

Dzięki temu, że Ela, po raz kolejny zainicjowała akcję Orzechowego tygodnia, zauważyłam, jak często używam orzechów w swoich potrawach. Swoją drogą nie mogę doczekać się podsumowania akcji i nowych przepisów. Tartaletki przygotowałam tylko dlatego, że dostałam od taty nowe foremki, ale ich smak bardzo mnie zaskoczył. Połączenie kruchego ciasta, powideł, czekolady i migdałów, zdecydowanie się sprawdziło. Żeby zaoszczędzić czas, pokruszyłam migdały w czekoladzie (że też na to wcześniej nie wpadłam!). Przepis na 4 tartaletki.


SKŁADNIKI:
  • szklanka mąki
  • 2 łyżki cukru
  • 75 g masła
  • 2 łyżki wody
  • 4 łyżki powideł
  • 4 łyżki migdałów w czekoladzie (pokruszonych)
Z mąki, cukru, masła i wody zagnieść ciasto, uformować kulę, owinąć w folię i wstawić do lodówki na godzinę. Foremki do tartaletek wysmarować masłem, wyłożyć ciastem (część można zostawić na kratkę na górze), docisnąć widelcem. Podpiec w piekarniku na złoty kolor przez około 10 minut w temp. 180 st. C. Ciepłe tartaletki posmarować powidłami, posypać orzechami i migdałami, i udekorować kratką z ciasta. Piec w temp. 180 st. C. przez około 20- 25 min, aż kratka na tartaletka zrobi się złoto- brązowa. Najlepiej smakują jeszcze ciepłe. 


Tartaletkami kończę swój udział w Orzechowym tygodniu, i już zbieram przepisy na następny rok.


Babeczki z dżemem śliwkowym i kruszonką

Masło orzechowe, o którym pisałam tutaj, ma wiele zastosowań. Zrobiłam z niego ciasteczka z przepisu Dorotus, a to co zostało, dodałam jako kruszonkę do tych babeczek. Efekt bardzo zaskakujący, babeczki były pyszne. Ciasto wychodzi bardzo gęste, więc trochę się namęczyłam, żeby rozłożyć je do foremek, ale warto było się pomęczyć. Są podobne do muffinek, ale ciasto jest bardziej zbite i ciężkie.


SKŁADNIKI:
  • pół kostki miękkiego masła
  • 2 szklanki mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 3/4 szklanki białego cukru
  • 1 jajko
  • szklanka maślanki
  • pół słoiczka dżemu śliwkowego (ewentualnie powideł)
  • 4 łyżki masła orzechowego
  • 3 łyżki cukru
Masło rozpuścić na wolnym ogniu i przestudzić. Mąkę wymieszać z cukrem, proszkiem i sodą. Do przestudzonego masła dodać maślankę, jajko i dokładnie wymieszać. Połączyć suche składniki z mokrymi i dokładnie wymieszać. Foremki do muffinek wyłożyć papilotkami. Nakładać po łyżce ciasta, łyżce dżemu i przykrywać resztą ciasta. Zrobić kruszonkę: wymieszać masło orzechowe z cukrem. Wszystkie babeczki posypać kruszonką. Piec w temp. 180 st C przez około 25 min, aż babeczki zrobią się złoto- brązowe. 

Przepis dodaję do Orzechowego tygodnia


Ciasteczka z powidłami.

Wspominałam już o tym, że wycinanie ciastek, tak samo jak lepienie pierogów,czy inne zajęcia wymagające wielokrotnego powtarzania tych samych czynności, działają na mnie kojąco. Tym razem też pomogło. Po męczącym tygodniu i nawale pracy, pieczenie tych ciasteczek było bardzo relaksujące. Przepis od Dorotus. Pyszne, szczególnie na drugi dzień, kiedy ciasto trochę zmięknie. Zrobiłam z połowy składników, ale i tak wyszło ich bardzo dużo.


SKŁADNIKI:
  • 350 g mąki
  • 1 duże jajko
  • 50 g masła
  • 50 g margaryny
  • opakowanie (16 g) cukru waniliowego
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół szklanki białego cukru
  • pół słoika powideł śliwkowych
  • cukier puder do posypania


Miękkie masło oraz margarynę wymieszać razem. Wbić jajko, dodać biały cukier, cukier waniliowy, mąkę i proszek do pieczenia. Ze wszystkich składników zagnieść ciasto, uformować kulę, owinąć w folię i wstawić do lodówki na około godzinę (ja wstawiłam do zamrażalnika na 30min). Po tym czasie ciasto rozwałkować na grubość około 3mm i wycinać foremką odpowiedni kształt. Piec w temp. 180st C przez 10 min, aż ciasteczka lekko się zarumienią. Kiedy ciasteczka wystygną, połowę z nich posmarować powidłami śliwkowymi i przykryć resztą. Posypać cukrem pudrem. 


Masło orzechowe

Przepis dodany przez Paule na masło orzechowe, przypomniał mi już nieprodukowany krem Snikers. Pyszny, idealny do naleśników, herbatników i wyjadania łyżeczką ze słoika. Musiałam sobie chociaż w pewnym stopniu przypomnieć jego smak. Jako że moja chałwa była orzechowa, dodałam 3 łyżki cukru pudru. Masło ma naprawdę smak masła orzechowego, ale najlepsze jest jego szerokie zastosowanie. Można na nim smażyć, dodawać do ciast, ciastek, albo robić kruszonkę, o czym napisze później. Spokojnie można przechowywać je w lodówce, tak długo jak normalne masło. Ja od razu zrobiłam z podwójnej porcji i dodałam więcej masła, niż zalecała Paula, przez co bardzo łatwo się je smaruje.


SKŁADNIKI:
  • 240 g chałwy (moja była orzechowa)
  • 360 g orzeszków ziemnych (mogą być solone)
  • ok. 40 g masła
  • 3 łyżki cukru pudru
Orzeszki ziemne zmielić w robocie, ewentualnie pokruszyć za pomocą wałka. Chałwę przełożyć do miski i rozdrobnić widelcem. Masło bardzo powoli rozpuścić na bardzo małym ogniu. Do chałwy dodać orzechy, masło i cukier, wszystko dokładnie wymieszać. Masło nakładać do słoików, ugniatając. Przechowywać w lodówce.



Masło orzechowe to kolejny przepis, który dodaje do akcji Orzechowy Tydzień. Mam nadzieje, że Paula się nie obrazi :)



Muffiny z porzeczkami i orzechową kruszonką

Niesamowite połączenie słodkiego ciasta i kwaśnych porzeczek, przykryte orzechową kruszonką. Porzeczki były mrożone, przez co muffiny wyszły bardziej wilgotne niż zwykle. Jedne z lepszych jakie piekłam i jadłam.


SKŁADNIKI:
  • ok. 50- 60 g masła
  • 200 g mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 120 g cukru
  • 125 ml mleka
  • jajko
  • szklanka czerwonych porzeczek
  • pół szklanki posiekanych orzechów włoskich
  • 2 łyżki miękkiego masła
  • 2 łyżki mąki
Masło (50- 60 g) rozpuścić i przestudzić. W jednej misce wymieszać suche składniki: mąkę, proszek do pieczenia, sodę i cukier. Do przestudzonego masła wlać mleko i dodać roztrzepane jajko. Wymieszać suche składniki z mokrymi, a następnie wmieszać owoce. Z orzechów włoskich, masła i mąki zrobić kruszonkę. Ciastem wypełnić foremki do muffinek wyłożone papilotkami, na wierzchu posypać kruszonką. Piec w temp. 180 st. C przez około 25 min, aż kruszonka nabierze złoto- brązowego koloru. Wystudzić na kratce. 

Przy okazji dodaje przepis do Orzechowego tygodnia.



Tarta z jabłkami

Całe szczęście sezon na jabłka trwa cały rok i mimo tego, ze najlepiej smakują jesienią, spokojnie można z nich korzystać o każdej porze roku. Pomimo tego, że ciasta z jabłkami kojarzą mi się przede wszystkim z szarlotką, to połączenie jabłek z kruchym ciastem tarty z orzechami włoskimi także dało świetny efekt. Nie za słodki wierch i kruche ciasto. Naprawdę polecam!


SKŁADNIKI:
  • 250 g mąki pszennej
  • 140 g miękkiego masła
  • szczypta soli
  • 1/2 szklanki zimnej wody
  • 5-6 dużych jabłek
  • 150 g cukru
  • 2 jajka 
  • 250 g kwaśnej śmietany 18%
  • 3/4 szklanki orzechów włoskich (rozkruszonych)
  • masło do wysmarowania formy
Mąkę posiekać z miękkim masłem, dodać szczyptę soli, wodę i zagnieść ciasto. Uformować kulę, zawinąć w folię i odstawić do lodówki na minimum 2 godziny. Po tym czasie, formę do tarty wysmarować masłem i wylepić rozwałkowanym ciastem, przyciskając i nakłuwając widelcem brzegi tarty. Formę odstawić do lodówki. Jabłka obrać ze skóry, usunąć gniazda i pokroić na jak najcieńsze plasterki. Jabłka ułożyć na cieście. Jajka wymieszać ze śmietaną i cukrem i wylać na ułożone owoce.Wierzch tarty posypać pokruszonymi orzechami. Piec w temp. 180 st. C przez około 30 min, aż owoce i brzegi ciasta nabiorą złocistego koloru. 

Makaron z grzybami pod beszamelem i Nigella

Osoby, które zetknęły się z kuchnią Nigelli można podzielić na zagorzałych zwolenników i zdecydowanych przeciwników. Nie sądzę, żeby znalazł się ktoś pośrodku. Jej kuchnie można albo lubić, przyjmując ją ze wszystkimi uproszczeniami, albo nie. Zdecydowanie zaliczam siebie do tych pierwszych. Nie przeszkadza mi gotowanie z półproduktów, zbyt dużo cukru czy tłuszczów. Oczywiście jeśli ktoś ma czas na własny wyrabianie ciasta francuskiego, o czym pisałam tutaj, czy spędzanie w kuchni całego dnia, aby wieczorem zabłysnąć przygotowaną przez siebie od początku do końca kolacją, to tylko pozazdrościć! Ja jestem zdecydowaną zwolenniczką zamrażania, dzielenia przygotowań na kilka etapów i bardzo szybkich i prostych potraw. Większość przepisów przedstawianych w książkach i programach Nigelli pozwala na upraszczanie sobie życia. Polecam także biografie Nigelli "Kulinarna Bogini"



Makaron z grzybami przygotowuje już od dawna. Nadaje się jako samodzielne zdanie lub dodatek do pieczonych mięs. Ze składników w oryginalnym przepisie wychodzi niewiarygodnie wielka porcja. Ja przygotowuje znacznie mniej, co i tak w zupełności wystarcza.


SKŁADNIKI:
  • szklanka suszonych grzybów (mogą być mieszane)
  • około 30 dag pieczarek
  • opakowanie makaronu (penne, farfalle, itp.)
  • szklanka mleka
  • 60-70 dag masła+ do smażenia
  • pół szklanki mąki
  • tymianek suszony
  • 3 ząbki czosnku
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa
  • oliwa z oliwek
  • 200 g startego parmezanu
  • pół szklanki natki pietruszki

Suszone grzyby namoczyć dzień wcześniej. Odsączone grzyby (wodę z moczenia zostawić) i pieczarki pokroić w większą kostkę. Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu. W rondlu o grubym dnie rozpuścić masło mieszając je z mąką, zdjąć z ognia, wlać mleko rozmieszać i postawić na ogniu. Zmniejszyć płomień, dodać sól, pieprz, gałkę i podgrzewać, aż sos zgęstnieje. Grzyby przesmażyć na maśle, dodać tymianek, pietruszkę, czosnek, wodę z moczenia grzybów i poddusić. Do żaroodpornego naczynia przełożyć makaron, dodać grzyby, i polać sosem. Wszystko dokładnie wymieszać i posypać startym parmezanem. Piec w temp. 200 st. C przez około 30 min. Podawać posypane pietruszką i parmezanem. 

ps. A dziś jadłam makaron z pesto i kurczakiem. Być może kiedyś uda mi się wyciągnąć przepis, chętnie podzieliłabym się dalej :) Niesamowity efekt i niewiele pracy.

Drukuj

Wydrukuj Przepis

Obserwatorzy