siła smaku

Pain perdu i trochę historii

Przyznaję się! Nie jestem wielką celebrytką śniadań. Najczęściej kompletnie nie mam na to czasu, w tygodniu pierwszy posiłek jem w pracy i nie jest to nic skomplikowanego. Najbardziej lubię śniadania w moim rodzinnym domu. Jemy wtedy biały ser z pomidorem (obowiązkowo!), oraz jajka sadzone (mistrzem jest mój tato), jajecznicę, smażony bekon czy inne typowo śniadaniowe dania.

Uwielbiam za to potrawy, które pozwalają na wykorzystanie produktów, wbrew pozorom nie nadają się już do jedzenia. Tosty francuskie idealnie się sprawdzają. Pozwalają na wykorzystanie chleba, który stracił ją swoją świeżość. I zabawne jest też to, że chociaż faktycznie pierwszy raz jadłam je na wakacjach w Paryżu, to tosty francuskie wcale nie pochodzą z Francji (chociaż przez długi czas właśnie tak myślałam). Na forum cheftalk.com znalazłam kiedyś informacje, że chleb był tak przygotowywany już przez średniowiecznych kucharzy. Wiedzieli oni, że pieczywo może powrócić do swojej pierwotnej formy, gdy zostanie namoczone i poddane obróbce termicznej. Najstarsza wzmianka o tostach, została zawarta jednak w Apicius, zbiorze przepisów Starożytnych Rzymian w IV lub V wieku:
"Another sweet dish: Break (slice) fine white bread, crust removed into rather large pieces which soak in milk [and beaten eggs]. Fry in oil, cover with honey and milk".
Do tej pory w południowej Francji tosty francuskie (pain perdu) przygotowywane są jako danie świąteczne, szczególnie w czasie Wielkanocy.



Zainteresowanych historią odsyłam jeszcze tu i tu, a chętnych do przygotowania do przepisu poniżej:

SKŁADNIKI:
  • 4 kromki czerstwego pieczywa
  • 1 jajko
  • 1/3 szklanki mleka
  • sól i pieprz (w przypadku tostów na słono)
  • cukier i cynamon (w przypadku tostów na słodko)
Jajko roztrzepać widelcem w głębokim naczyniu (najlepiej głębokim talerzu), dodać mleko i przyprawy i wymieszać. Kromki maczać po kolei w mleku z jajkami i smażyć na rozgrzanym tłuszczu z każdej strony na złoty kolor. Podawać gorące z ulubionymi dodatkami lub bez. 



Ciasto marchewkowe #1

Zacznę od tego, że w ostatnim czasie ciasta marchewkowe upiekłam dwa. Pierwsze dla spróbowania, drugie, żeby upewnić się, że nie jestem ich zagorzałą fanką. Pierwsze było bardziej świąteczne, z cynamonem, przyprawą do piernika, przełożone konfiturą (ale o tym później). Drugie (czyli to tutaj) było bardziej pospolite, udekorowane koroną z twarożkowego kremu. Obydwa były dobre w smaku, ale nie powaliły mnie. Na pewno będę do nich wracać, bo przygotowuje się je bardzo szybko (z wyjątkiem utarcia marchewek) i wszystkim smakowało. Przepis na podstawie Dorotus, z moimi modyfikacjami.


SKŁADNIKI:
  • 1 szklanka oleju (250 ml)
  • 3/4 szklanki brązowego cukru
  • 3 białka + 3 żółtka
  • 3 szklanki marchewki (u mnie z siedmiu sztuk)
  • 3/4 szklanki płatków migdałów + do dekoracji
  • 2,5 szklanki mąki
  • 1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 i 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 30 g masła 
  • 80 g twarożku (u mnie serek homogenizowany)
  • szklanka cukru pudru
Białka ubić na sztywno, a następnie nadal ubijają dodawać stopniowo cukier. Do ubitej masy dodawać po jednym żółtku, a następnie stopniowo olej,ciągle miksując. Gdy wszystkie składniki dobrze się zmiksują dodać mąkę wraz z przesianym proszkiem i sodą i wszystko dokładnie jeszcze raz zmiksować (ciasto jest dość gęste). Na koniec wmieszać startą marchewkę oraz płatki migdałów.Ciasto przelać do formy (u mnie prostokątna 23x 30 cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w temp. 180 st.C przesz około 60-65 min, do tzw. suchego patyczka. Ciasto wystudzić. Masło, twarożek i cukier puder zmiksować na gładką masę. Polać wierzch wystudzonego ciasta i posypać migdałami. Odstawić w chłodne miejsce. Ciasto najlepiej podawać pokrojone w kwadraty.

Makaron z kremowym sosem z boczku i zielonego groszku i Jamie Oliver

Od pewnego czasu Jamie Oliver inspiruje mnie bardziej niż ktokolwiek inny. Wszystkie przepisy zamieszczane w jego książkach czyta się zupełnie jak opowiadania, zostawia też wiele miejsca na własne modyfikacje potraw. Przy okazji nie są wyszukane i nie zajmują wiele czasu w kuchni. Zdecydowanie ostatnio mój numer jeden! A przy okazji Food Revolution (i Jamie w szkolnej stołówce w przebraniu za groszek ;) )- genialne! W szczególności polecam odcinek w którym Jamie próbuje przekazać uczniom, z czego tak naprawdę robione są nugget's.


Ostatnia książka Jamiego "Każdy może gotować" ma trochę inne zadanie niż pozostałe. Opiera się na stworzonym przez Olivera ruchu pod hasłem "Przekaż dalej". Jamie zachęca w niej do nauczenia się jednej potrawy z książki i przekazania przepisu w ciągu 24- godzin czterem innym osobom. Zawarta została nawet deklaracja, którą podpisuje właściciel książki. Ja deklaracji jeszcze nie podpisałam, ale muszę! podzielić się moim ulubionym (z ulubionych) przepisów!! Niewiele składników, ale ich połączenie daje naprawdę niesamowity efekt. Niech rekomendacją będzie fakt, że przygotowuję przynajmniej raz w tygodniu :)


SKŁADNIKI* (cytuję za Jamie Oliver'em; 4-6 porcji)
  • 10 plasterków wędzonego boczku (ja używam także bekonu)
  • mały pęczek świeżej mięty
  • 150 g parmezanu
  • sól i świeżo zmielony pieprz
  • ok. 400 g makaronu (muszelki)
  • oliwa z oliwek
  • kawałek masła
  • 2 szklanki mrożonego groszku
  • 2- 3 łyżki kwaśnej gęstej śmietany
  • cytryny
* ja najczęściej nie trzymam się dokładnych proporcji i przygotowuje bardziej 'na oko'

Przygotowanie makaronu:
Pokrój drobno boczek. Zerwij z łodyżek listki mięty. Zetrzyj drobno parmezan

Gotowanie makaronu:
Zagotuj osoloną wodę w dużym garnku. Wrzuć makaron i gotuj według instrukcji podanych na opakowaniu. Postaw dużą patelnię na średnim ogniu, wlej trochę oliwy z oliwek i wrzuć masło. Na patelni połóż boczek, posyp go odrobiną pieprzu i smaż, aż stanie się chrupiący i złocisty. W tym czasie posiekaj drobno listki mięty. Kiedy boczek uzyska złocisty kolor, dodaj mrożony zielony groszek i mocno potrząśnij patelnią. Po mniej więcej minucie do boczku i groszku dodaj śmietanę oraz posiekaną miętę. Odcedź makaron w durszlaku nad dużą miską, zostawiając nieco ugotowanej wody. Wrzuć makaron na patelnię. Przekrój na pół cytrynę i wyciśnij sok na makaron. Kiedy całość zacznie przyjemnie bulgotać, zdejmij patelnię z ognia. Bardzo ważne jest, aby sos miał kremową konsystencję oraz odpowiedni smak, ale jeżeli jest dla ciebie za gęsty, dodaj odrobinę wody z gotowania makaronu, aby go nieco rozrzedzić. Wsyp parmezan i potrząśnij patelnią, aby wszystkie składniki się ze sobą połączyły.

Podawanie makaronu:
Nałóż makaron na talerze albo postaw na stole w dużym naczyniu, aby każdy mógł nakładać sobie według uznania. Wspaniale smakuje z prosto przyprawioną zieloną sałatą.

** tekst pochodzi z książki Jamie Oliver "Każdy może gotować" wyd. 2010

Makaron ma jeszcze jedną zaletę. Idealnie nadaje się jako kanapowe danie np. do jedzenia przed telewizorem :)




Drukuj

Wydrukuj Przepis

Obserwatorzy