siła smaku

Makaron z bakłażanem i sosem pomidorowym i rozwiązanie konkursu!

Bardzo ciężko było mi wybrać jeden przepis! Za wszystkie (te w komentarzach i na mail) bardzo serdecznie dziękuję :) !! Zwycięzcą, a raczej zwyciężczyni została bezapelacyjnie Nat. i jej przepis na absolutnie ulubione ulubione spaghetti bakłażanowe.

Najpierw zauroczyła mnie historia bakłażana idealnego i małej wioski, położonej w południowych części Chin. Zaciekawiło mnie także połączenie bakłażana z pikantnym sosem pomidorowym. Ostatecznie przekonała mnie prostota tego dania. Żeby upewnić się, że to właśnie to, postanowiłam najpierw sama wypróbować przepis.



ZWYCIĘSKI PRZEPIS NA MAKARON Z BAKŁAŻANEM I SOSEM POMIDOROWYM 

SKŁADNIKI:

  • 250 g makaronu
  • 1 duży bakłażan
  • 3-4 ząbki czosnku (dałam dwa duże)
  • 1 puszka pomidorów (dałam trzy świeże)
  • sól, pieprz, suszona bazylia, zioła prowansalskie
  • oliwa z oliwek
  • świeża bazylia
  • 1/2 kostki sera mozzarelli (dałam parmezan)
  • 1/4 łyżeczki pepperoncino (użyłam płatków chili)
Makaron ugotować według przepisu na opakowaniu. Oliwę z oliwek rozgrzać na patelni, dodać przeciśnięty czosnek i zrumienić. Bakłażana pokroić w kostkę, dodać do czosnku i smażyć przez około 10 min, aż zbrązowieje i zmięknie. Pomidory obrać ze skóry i pokroić w kostkę. Dodać do przesmażonego bakłażana, doprawić solą, pieprzem, i ziołami (świeże zostawić do dekoracji). Zmniejszyć ogień i chwilę dusić. Makaron wymieszać z sosem. Podawać posypany serem i świeżymi ziołami. 


Nat. serdecznie gratuluję i proszę o kontakt mailowy w sprawie wysyłki nagrody! Mam nadzieję, że zainspiruję Cie, chociaż w małym stopniu do nowych smaków. Przy okazji chciałabym bardzo polecić wszystkim jej kulinarnego bloga! Ja na pewno skorzystam z jej wielu przepisów ;)



Pasta alla puttanesca, Kasia gotuje, ja robię zdjęcia (i jem!)

Chyba nikt się nie zdziwi (bo makaron stał się już bardzo popularny), jeśli przypomnę, że dosłowne znaczenie tej nazwy brzmi: makaron po kurewsku. Historii o jego powstaniu jest mnóstwo i na pewno większość już je słyszała. Typowe składniki kuchni z południa Włoch, podobno znane już od połowy XX wieku. 

Tym razem nie ja gotowałam, tylko Kasia. Przepis też jest jej, na podstawie tego w "Kuchni" Nigelli Lawson. Pozwoliła mi za to zacytować. Po tym, jak przygotowała ten makaron, mam wrażenie, że częściej będzie się pojawiać na blogu. Ale nie martwcie się, ja też coś czasem ugotuję :)


SKŁADNIKI:
  • puszka tuńczyka (zastąpiła nim anchois użyte w przepisie Nigelli; w oryginale 8 filecików)
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki pokruszonego chili (w płatkach)
  • pół opakowania makaronu spaghetti
  • puszka (400 g) krojonych pomidorów
  • 150 g czarnych oliwek (Kasia powiedziała, że dała 'na oko')
  • 2 łyżki kaparów
  • 2-3 łyżki posiekanej natki pietruszki (K. zastąpiła bazylią)
  • sól, pieprz
Makaron ugotować według przepisu na opakowaniu. Na patelni rozgrzać oliwę z oliwek, dodać tuńczyka, wyciśnięty czosnek i płatki chili i lekko podsmażyć (około minuty). Po tym czasie dodać pomidory, oliwki i kapary i gotować przez około 10 minut., mieszając od czasu do czasu, aż sos zgęstnieje. Doprawić solą i pieprzem. 


Gotowy sos przełożyć do makaronu i dokładnie wymieszać. 


Makaron przełożyć na talerze. Można posypać startym parmezanem i świeżą bazylią. 


i gotowe! Cytując Nigellę: "(...) podaj jak na ladacznicę przystało, najlepiej z papierosem bez filtra przyklejonym do szkarłatnie umalowanych warg."


ps. o konkursie napiszę jutro, obiecuję! Wyniki już mam, muszę je tylko skonsultować z Kasią :)

konkurs

przypominam o konkursie, jeszcze macie czas! Szczegóły tu!


Zupa krem z selera (naciowego!)

Zupełnie nie doceniam tego warzywa. Nie znam zbyt wielu przepisów z jego wykorzystaniem i nie lubię (nie lubiłam?) na surowo. Za to czasem dodaję do sosów, pół na pół z cebulą. Mam jednak jeden przepis, który absolutnie uwielbiam. Zupa- krem z selera jest prosta, pyszna i bardzo pożywna. Czasem podaję ją z dodatkiem grzanek i żółtym serem (jak tu), czasem z podsmażonymi plastrami kiełbasy, które wywijają się w małe łódeczki (też polecam!). Blado zielony kolor tej zupy także lubię.


SKŁADNIKI:

  • 500 g selera naciowego
  • pół cebuli
  • 250 g serka topionego śmietankowego
  • szklanka bulionu (może być z kostki)
  • sól, pieprz do smaku
  • oliwa z oliwek
Seler naciowy oraz cebulę drobno pokroić. W rondlu z grubym dnem rozgrzać oliwę z oliwek, dodać seler i cebulę i dusić do miękkości. Miękkie warzywa zmiksować za pomocą blendera, następnie dodać serki topione i ponownie zmiksować. Wlać bulion i zagotować. Przyprawić solą i pieprzem i gotować na wolnym ogniu przez około 10 minut. Podawać z grzankami, serem żółtymi i innymi dodatkami (jw.)

ps. nadal możecie wziąć udział w konkursie. szczegóły tu!

Blok czekoladowy z herbatnikami

Chodził za mną już jakiś czas. Pamiętam go jeszcze z czasów dzieciństwa, ale sama jakoś nigdy nie przygotowywałam. Ten przepis pochodzi jeszcze z lat 80', albo może i jeszcze wcześniejszych. Jest dosyć słodki, więc nie zjecie go zbyt dużo. Polecam, póki jeszcze nie ma upałów i będzie miał szanse zastygnąć.



SKŁADNIKI:

  • 400g mleka w proszku
  • pół szklanki cukru 
  • pół szklanki wody
  • 2-3 łyżki kakao (dałam 3)
  • 250g miękkiego masła
  • 2 opakowania herbatników (po 100g każde)
  • dodatkowo dodałam dwie łyżki Kremu Krówkowego Płockiego (obiecuję, że o nim opowiem!)
W kubku wymieszać pół szklanki wody z cukrem oraz kakao. Masło rozpuścić w rondelku z grubym dnem. Do rozpuszczonego, ciepłego masła dodać rozpuszczone kakao z cukrem i dokładnie wymieszać (w tym miejscu można dodać krem krówkowy) Podgrzać jeszcze przez chwilę. Odstawić do wystudzenia. W misce wymieszać mleko w proszku z pokruszonymi herbatnikami. Dodać jeszcze ciepłe masło z dodatkami i dokładnie wymieszać (masa będzie dość gęsta). Formę keksówkę wyłożyć folią aluminiową i przełożyć masę. Odstawić do wystudzenia i zgęstnienia (najlepiej do lodówki na całą noc). Wyjąć z formy, zdjąć folię aluminiową i kroić w cienkie plastry. 

Przy okazji przypominam o trwającym konkursie: tutaj.


ps. czy tylko ja widzę tam serducho? :)

KONKURS i makaron z sosem pomidorowym i tuńczykiem, czyli Makaron Rządzi Zdrowo

Pasty zawsze są dla mnie jak 'ostatnia deska ratunku', kiedy nie mam czasu na gotowanie. I nie ukrywajmy, którego nie użyjecie makaronu i z jakim sosem go nie połączycie i tak wyjdzie pyszne, sycące danie. Ja mam oczywiście kilka przepisów, z których korzystam najczęściej (nadal numerem 1 jest kremowy sos z boczkiem i zielonym groszkiem). Tym razem do penne był sos z pomidorów i tuńczyka. Nic specjalnego, ale smaki jedne z ulubionych!


SKŁADNIKI: (na dwie duże porcje)

  • pół opakowania makaronu penne
  • puszka tuńczyka (dobrej jakości - nie żałujcie, jeśli ma być on głównym składnikiem)
  • pół cebuli
  • 1-2 łodygi selera naciowego
  • puszka pomidorów w całości (bez skóry)
  • sól, pieprz, przyprawa z suszonych pomidorów, chili w płatkach 
  • oliwa z oliwek
Makaron ugotować według przepisu na opakowaniu. Cebulę i seler drobno pokroić, (ja wrzucam wszystko do robota). Pomidory z puszki zmiksować (pisałam już gdzieś o tym- samodzielnie przygotowany przecier jest dużo bardziej gęstszy, niż kupiony gotowy). W rondlu z grubym dnem rozgrzać oliwę, dodać cebulę i seler i wszystko razem chwilę poddusić. Następnie dodać pomidory z puszki, wymieszać i zagotować. Gotować przez około 5 minut, aż sos zgęstnieje. Doprawić i wymieszać. Kiedy sos będzie gęsty, garnek zdjąć z ognia i dodać rozgniecionego tuńczyka i dokładnie wymieszać (już nie gotować). Makaron wymieszać z sosem. Podawać posypany parmezanem i pietruszką (która u mnie okazała się być lubczykiem :) ). 

Przy okazji chciałabym polecić wam książkę, która jest podsumowaniem pierwszej edycji kampanii społecznej "Makaron rządzi zdrowo". Akcja została wsparta przez Polską Izbę Makaronu oraz Agencję Rynku Rolnego i jest finansowana z Funduszu Promocji Ziarna Zbóż i Przetworów Zbożowych (uff!). 
A w bardziej ludzkim języku to książka dzieli się na dwie części. Pierwsza z nic zawiera informacje wstępne o całej akcji, historię makaronów, podział i specyfikacje klusek, informacje o produkcji i inne ciekawe wiadomości. Druga część zawiera informacje o podstawowych sosach, oraz ulubione przepisy znanych osób, w tym również sportowców. Całość zredagował dziennikarz kulinarny Paweł Loroch. 
O całej akcji można przeczytać na stronie www.makaronrzadzizdrowo.pl oraz na FB. 


A TERAZ KONKURS:

Przy okazji ja także mam dla Was książkę oraz makaronową niespodziankę! Napiszcie, jaki jest wasz ulubiony przepis na makaron. Ma być oryginalnie, wiosennie i pomysłowo! Konkurs jest szybki, więc na wasze propozycje czekam do 14 maja! Swoje przepisy możecie umieszczać w komentarzach lub przesyłać na adres  silasmaku@gmail.com. Dodatkowo punktowane będą przepisy ze zdjęciami. Ogłoszenie wyników 15 maja.
Zapraszam!

Pieczone udka z kurczaka z suszonymi śliwkami

Kolejny przepis na kurczaka z dodatkiem suszonych śliwek. Zupełnie inny niż ten, za to równie pyszny. Pochodzi z bloga pookcook, który ostatnio urzeka mnie naprawdę fajnymi przepisami. Białe wino zastąpiłam, mniejszą ilością dobrego octu winnego, który też się nadał. Polecam i oryginał, i moją wersje.


SKŁADNIKI:
  • 8 nóżek z kurczaka (można oczywiście zastąpić podudziami)
  • pół szklanki suszonych śliwek
  • 2 łyżki musztardy francuskiej z ziarnami gorczycy
  • 1/3 szklanki octu winnego (białego)
  • 1/2 szklanki bulionu drobiowego
  • łyżeczka suszonego tymianku
  • 1- 2 młode cebule
  • sól, pieprz
  • oliwa z oliwek
Udka z kurczaka posolić, popieprzyć i obsmażyć na oliwie z oliwek. Przełożyć do naczynia żaroodpornego. Śliwki przekroić, cebulę pokroić w pióra. Ocet wymieszać z bulionem, dodać tymianek, musztardę, oraz pokrojone śliwki i cebulę, wymieszać i zalać kurczaka. Przykryć i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st. C. Piec przez około 40 min, na ostatnie 10 min zdjąć pokrywkę, aby sos mógł zgęstnieć. Można podawać z ziemniakami, ryżem lub kaszami, oraz z dodatkiem ulubionej sałaty. Dobrze będzie też smakować z grzankami. 


Chleb ze słonecznikiem (lub innymi ziarnami)- błyskawiczny i najprostszy

Przepis z weekendowej piekarni stąd. Najprostszy i najlepszy i jeszcze nie raz go upiekę. Mój był w wersji ze słonecznikiem, ale nadają się wszystkie ziarna. Miękki środek i bardzo chrupiąca skórka. Wypróbujcie, naprawdę warto!

SKŁADNIKI: (za WP):
  • 40g świeżych drożdży
  • 900 ml ciepłej wody
  • 900g mąki pszennej
  • 1 szklanka otrąb
  • 1 szklanka ziaren słonecznika (+ do posypania na wierzchu)
  • 2 łyżki soli
  • 2 łyżki cukru
Drożdże dokładnie rozpuścić w całej ilości wody. W dużej misce wymieszać wszystkie suche składniki (razem z otrębami i ziarnami), w środku zrobić dołek i wlać rozpuszczone drożdże. Odstawić na 15 minut (będzie bulgotać :)). Po tym czasie, ciasto dokładnie wymieszać drewnianą łyżką (będzie dość rzadkie) i ponownie odstawić na 15 minut. Foremki (u mnie dwie keksówki oraz dwie małe foremki w kształcie serc), wysmarować tłuszczem (masłem) i wysypać mąką. Do wysmarowanych foremek wylać ciasto (do 2/3 wysokości) i znowu odstawić na 15 minut. Piec w temp. 180 st. C przez około godzinę, do momentu, aż chleb wyrośnie i się zarumieni. Wystudzić na kratce.

Drukuj

Wydrukuj Przepis

Obserwatorzy