siła smaku

Omlet z kiełbasą i fetą


Omlet na śniadanie to zawsze dobry pomysł ;) Przygotowuje się go szybko, jest sycący i puszysty! Połączenia kiełbasy (wtedy chorizo) i fety spróbowałam po raz pierwszy w SAMie (Lipowa 7a, Warszawa). Jedzenie jest tam naprawdę przepyszne (tylko strasznie długo się czeka!), a omlet smakował genialnie. Odtworzyłam te same smaki w domu i, chociaż chorizo (które nie zdążyło się rozmrozić do śniadania) zastąpiłam tradycyjną kiełbasą, to takie połączenie sprawdziło się równie dobrze. Spróbujcie, bo naprawdę warto!


SKŁADNIKI:

  • 2 jajka
  • 1 łyżka mąki
  • 1 łyżka śmietany
  • masło do smażenia
  • 2 łyżki pokrojonej w kostkę kiełbasy
  • 2 łyżki pokruszonej fety
  • 1 łyżka posiekanej pietruszki
  • sól, pieprz
Masło rozpuścić na patelni i podsmażyć kiełbasę, aż się zrumieni (na średnim ogniu). Żółtka oddzielić od białek do dwóch misek. Do białek dodać szczyptę soli i ubić, aż zmienią kolor na białe (ale nie na sztywną pianę). Żółtka rozmieszać z mąką i śmietaną, doprawić pieprzem i wymieszać delikatnie z ubitymi białkami. Masę jajeczną wylać na patelnię z podsmażoną kiełbasą, posypać pokruszoną fetą i posiekaną pietruszką. Smażyć na średnim ogniu, aż wierzch omletu przestanie być płynny, a stanie się lekko ścięty. Przełożyć omlet na drugą stronę (ja to robię za pomocą talerza: zsuwam omlet na talerz, a następnie przekładam go drugą stroną na patelnie) i smażyć jeszcze chwilę. Gotowy omlet przełożyć na talerz i podawać gorący!

Klasyczne tiramisu (bez jajek)




Przepis na klasyczne tiramisu, jak i jego wykonanie, jest naprawdę bardzo prosty. W przypadku prawdziwego włoskiego deseru, do kawy dodaje się likier Amaretto, a do serowej masy- jajka. Jak wiecie, ja surowych jajek boję się tak samo jak surowego mięsa, więc je pominęłam. Do kawy nie dodałam likieru (nie miałam nawet kropelki ;)), więc dodałam do niej kilka kropel ekstraktu z wanilii (jest robiony na alkoholu, więc równie dobrze wzmocnił smak kawy). Z ilości w przepisie wychodzi naprawdę spora forma ciasta- jeśli nie zamierzacie nakarmić aż tylu osób, skorzystajcie z połowy składników. Wyszły mi w sumie, aż trzy warstwy ciasta i masy.

I jeszcze jedno: w tiramisu ważne jest, aby herbatniki nie były rozmiękczone w kawie. Wystarczy każdy osobno "dotknąć" w kawie z jednej i drugiej strony ciastka tak, aby płyn nie bardzo przeniknął do środka. Dzięki temu tiramisu łatwo będzie się kroić i nie będziecie musieli nakładać go łyżką ;) 

Tiramisu przygotowałam z okazji obrony pracy magisterskiej, za wszystkie trzymane kciuki i słowa otuchy serdecznie dziękuję! Oparłam się na przepisie zamieszczonym w książce "Podróże kulinarne. Kuchnia włoska." z kolekcji Rzeczpospolitej. 


SKŁADNIKI:
  • 500 g sera mascarpone
  • 400 g śmietany kremówki (36%)
  • 60 g cukru pudru
  • szklanka kawy zaparzonej z dwóch czubatych łyżeczek i kilku kropel ekstraktu z wanilii (przestudzona)
  • 350 g okrągłych herbatników
  • tabliczka gorzkiej czekolady (min 70%)


W misce ubić śmietanę z cukrem, aż stanie się sztywna, ale kremowa (nie chodzi o to, żeby uzyskać bitą śmietanę, ale konsystencja musi być dość gęsta). Następnie dodać mascarpone i wszystko dokładnie zmiksować. Odstawić do lodówki na 10 minut. W naczyniu (u mnie ceramiczne) ułożyć warstwę biszkoptów zanurzonych w kawie, ciasno, obok siebie. Na warstwę biszkoptów nałożyć część kremu (u mnie trzy duże łyżki)  i dokładnie rozsmarować na całych biszkoptach. Następnie ponownie rozłożyć warstwę biszkoptów z kawą i ponownie krem. Warstwy powtarzać do wykończenia wszystkich składników tak, aby zakończyć warstwą kremu. Tabliczkę gorzkiej czekolady zetrzeć na tarce o mniejszych oczkach i posypać cały wierzch. Wstawić do lodówki na minimum 2 godziny przed podaniem.
Smacznego!

Dear Santa...
















  1. Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła.
  2. Kulinarne wyprawy Jamiego.
  3. Nigellissima. Włoskie insporacje.
  4. White plate. Słodkie.
  5. Najlepsze dania Billa.
  6. Smakowite prezenty.
  7. Dekorator do ciast.
  8. Pasta czekoladowa.
  9. Nożyce do ziół
  10. Prostokątna forma do tarty.
  11. Moleskine.
  12. Mokobelle.
A Wy co chcielibyście dostać?? ;)

edit (25.11.2012)
Wykreśliłam, te pozycje, które już mam :) Okazało się, że Mikołaj chyba zaczął mnie odwiedzać wcześniej w tym roku!

edit (09.01.2013)
Gwiazdka była bardzo życzliwa dla mnie i obdarowała mnie najlepszymi prezentami!! ;) Dziękuję ;**


Tradycyjne kotlety mielone z pietruszką


Na moim blogu możecie znaleźć kilka przepisów na kotlety mielone, trochę inne niż tradycyjne, na przykład na greckie kotlety, czy te z dodatkiem płatków owsianych. Czasem jednak warto jest zaufać klasycznym przepisom i przygotować kotlety w najprostszy sposób. Te, z dodatkiem zielonej pietruszki, przypominają mi smaki dzieciństwa i naprawdę dobrze smakują! Kotlety można usmażyć na patelni lub tak jak ja, zrumienić na patelni, a następnie wstawić do piekarnika, aby mogły się dopiec. Gwarantuje to, że kotlety będą miękkie, soczyste i naprawdę pyszne, a na drugi dzień jeszcze lepsze ;) Gotowe kotlety po wystudzeniu możecie zamrozić (nawet, jeśli wcześniej surowe mięso na kotlety było mrożone- dzięki A.). Rozmrażajcie je przez noc w lodówce!

SKŁADNIKI:

  • 50 dag mięsa mielonego (wieprzowe od szynki będzie najlepsze)
  • 2 czerstwe kajzerki
  • szklanka mleka
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 duże jajko
  • sól, pieprz
  • garść posiekanej natki pietruszki
  • olej lub oliwa
  • bułka tarta
Kajzerki namoczyć w mleku, aż do miękkości. Cebulę bardzo drobno pokroić i zeszklić na łyżce tłuszczu. Mięso wymieszać z odciśniętymi bułkami, dodać jajko, przestudzoną cebulę i doprawić solą, pieprzem, przeciśniętym czosnkiem i natką pietruszki. Jeśli masa będzie za rzadka można dodać łyżkę bułki tartej. Z masy uformować zgrabne kotlety, obtoczyć w bułce tartej i smażyć z obu stron na złoty kolor. Kotlety przełożyć do naczynia żaroodpornego i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 st. C na około 5-7 minut. Następnie wyłączyć piekarnik, ale nie wyjmować kotletów, aby mogły powoli dojść w ciepłym piekarniku (jeśli wasz piekarnik mocno grzeje, warto uchylić drzwiczki po wyłączeniu piekarnika). 
Smacznego!

Kruche ciasto wg. Michael'a Roux (do słodkich wypieków)



Przepis Michael'a Roux na kruche ciasto do słodkich wypieków, jest najlepszy ze wszystkich, z jakimi do tej pory się spotkałam. Nie sprawia zbyt wiele kłopotu (nawet początkującym kucharzom), dobrze się rozwałkowuje i idealnie piecze. Z informacji zawartych w książce MR "Ciasta" wyczytałam, że najczęściej przygotowuje się je do tart z owocami, ale myślę, że sprawdzi się przy wszystkich innych słodkich deserach. Surowe ciasto możecie przygotować wcześniej i (dobrze zawinięte) trzymać w lodówce kilka dni, a w zamrażalniku nawet do 3 miesięcy. Gwarantuję, że jeśli spróbujecie tego przepisu, nie będziecie chcieli używać żadnego innego ;)

SKŁADNIKI:
  • 250 g mąki pszennej (najlepiej tortowej)
  • pół kostki masła (100 g) pokrojonego w drobną kostkę i lekko rozmiękczonego
  • 100 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 2 jajka (o temp. pokojowej)
Mąkę przesypać na stolnicę (lub blat) i uformować górkę. Pośrodku zrobić wgłębienie, wsypać cukier, dodać masło i sól i wymieszać czubkami palców, aż ciasto zacznie tworzyć grudki (coś w rodzaju kruszonki). Ponownie uformować górkę, zrobić wgłębienie i wbić do niego jajka. Zagnieść ciasto i wyrabiać do momentu, aż powstania zwarta, jedna masa i ugniatać rękami, aż ciasto będzie gładkie. Uformować z niego kulę, zawinąć w folię aluminiową i włożyć na 1-2 godziny. Po tym czasie, ciasto odwinąć z foli i rozwałkować na blacie wysypanym mąką na około 2-3 milimetry. Piec w temp. 190 st. C przez około 20 minut, aż ładnie zbrązowieje. Gotowe ciasto można udekorować owocami i bitą śmietaną lub czekoladą. 



Ja przygotowałam je (już jakiś czas temu) z truskawkami i masą czekoladową (także z przepisu Michaela Roux). Masę czekoladową przygotowałam zagotowując śmietankę kremówkę (250 ml), a następnie (po zdjęciu z ognia) mieszając ją ze startą czekoladą (200 g gorzkiej, dobrej jakości) i 25 g białego cukru (w oryginalnym przepisie jest tu glukoza). Następnie całość zmiksować na bardzo gładką masę. Do masy dodawać po kawałeczku masła (w sumie 50 g) nadal miksując. Gotową masę przelać na ciasto wyłożone owocami i odstawić do wystygnięcia, a następnie na minimum 2 godziny przed podaniem. Podawać zimne, ale nie prosto z lodówki.

Schab z pesto szpinakowym


Chociaż w oryginale, głównym składnikiem pesto jest bazylia, bardzo rzadko przygotowuję je w ten sposób. Najbardziej lubię zastępować ją innymi ziołami i warzywami, tak jak w przypadku na przykład pietruszkowego pesto- tego. Tym razem przygotowałam pesto ze szpinaku na podstawie przepisu z kwestii smaku. Szpinakowe pesto jest pyszne, ale (uwaga!) lekko gorzkawe. Nadaje się do kanapek, grzanek, makaronu, a także jako dodatek do dań głównych- np. właśnie w połączeniu ze schabem. Spróbujcie, bo naprawdę warto!

SKŁADNIKI:

  • 7 plastrów ze schabu (bez kości)
  • 30 dag świeżego szpinaku (ostatecznie może być mrożony)
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki pestek ze słonecznika
  • 3 łyżki tartego żółtego sera
  • oliwa z oliwek
  • sól, pieprz
Na patelni rozgrzać oliwę z oliwek i lekko przesmażyć wyciśnięty czosnek (nie rumienić!). Przełożyć czosnek do pojemnika w którym pesto zostanie zmiksowane. Na tej samej patelni przesmażyć umyte liście szpinaku (bez łodyżek), aż większość soku odparuje (max. 5 minut). Szpinak przełożyć do pojemnika z czosnkiem. Na suchej patelni delikatnie zrumienić pestki słonecznika i dodać do szpinaku. Doprawić solą, pieprzem i wszystko razem zmiksować (w razie konieczności dodać łyżkę oliwy). Kotlety delikatnie rozbić  tłuczkiem, oprószyć solą i pieprzem i zrumienić na oliwie. Przełożyć do naczynia żaroodpornego, na wierzchu posmarować pesto i posypać tartym żółtym serem. Piec w temp. 180 st. C przez około 20 minut, aż ser się rozpuści, a pesto zapiecze. 

Pierogi z kaszą i serem


Jesienne posiłki powinny być ciepłe (:)) i sycące, zdecydowanie mniej lekkie, niż te wiosenno- letnie. Przykładem są pierogi, koniecznie przysmażone z dodatkiem cebuli i drobno pokrojonej szynki. Nie przerażajcie się ilością kalorii- jesienne spacery są idealne na ich spalanie! Przepis według mojej Babci Hani- dziękuję!


SKŁADNIKI:
Farsz na pierogi:
(przygotować wcześniej niż ciasto, żeby ciasto nie wyschło)
  • 2 torebki kaszy gryczanej
  • 1/2 kg białego sera
  • duża cebula
  • smalec lub masło do podsmażenia
  • sól, pieprz, suszone oregano.
Dwie torebki kaszy ugotować według przepisu na opakowaniu. Wystudzić. Cebulę bardzo drobno pokroić i przesmażyć na smalcu lub maśle, pilnując, żeby się nie przypaliła i nie zbrązowiała. Ser biały rozdrobnić widelcem lub, w razie konieczności zmielić. Do kaszy dodać biały ser i przygotowaną cebulę. Doprawić solą i pieprzem oraz oregano. Dokładnie wymieszać.


Ciasto na pierogi:
  • 3 szklanki mąki
  • około szklanki ciepłej wody
  • łyżka oleju lub oliwy z oliwek
Mąkę przesiać do miski, zrobić dołek i wlać do niego wodę i olej. Szybko zagnieść gładkie ciasto. 

Odrywać lub odcinać kawałki ciasta, wałkować cienkie placki i wykrawać krążki za pomocą szklanki. Nakładać farsz na środek koła i zlepiać pierogi, łącząc brzegi do siebie. Gotowe pierogi układać na posypanej mąką tacy (inaczej będą się przyklejać). Gotować, wrzucając pierogi na osoloną wodę. Gotować 2-3 minuty od wypłynięcia.

Mrożenie pierogów:
Jeśli przygotujecie większą partię pierogów i wiecie, że nie zjecie wszystkich od razu- można je zamrozić. Ugotowane pierogi należy wystudzić, żeby były zimne. Ja najpierw układam pierogi na tacy obok siebie na płasko, ale tak, żeby żaden się nie stykał z drugim i zamrażam każdy pojedynczo. Kiedy pierogi są już zamrożone przekładam je do woreczka i układam w zamrażalniku. Dzięki temu każdy pierożek zamrożony jest osobno i zawsze mogę wyjąć tyle sztuk, na ile akurat mam ochotę.

Drukuj

Wydrukuj Przepis

Obserwatorzy