siła smaku

Download more awesome themes for your blogger platform #Sila smaku Follow us @ Google+ and get weekly updates of new templates we release regularly

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty

---



Ostatnio przeważają u mnie zupy - kremy, które nie wymagają wyjątkowej uwagi, które można przygotować szybko, prosto, ze składników, które najczęsciej są w domu. Nie potrzebują też wyjątkowych bulionów, wywarów, są rozgrzewające i sycące. Nie mam czasu na długie gotowanie, wymyślanie skomplikowanych receptur i szukanie nietuzinkowych składników. Nie mogę doczekać się wiosny, wszystkich świeżych warzyw i owoców, które będą razem ze mną wracały z pracy i pyszniły się na wiosennych kolacjach. A tym czasem rozgrzewam się kolejną zupą - krem, łudząco przypominającą greckie smaki i wspomnienia o lecie. Moim zdaniem to idealne połączenie smaków, bo cóż może być lepszego niż soczyste pomidory, świeża bazylia, słona feta i uprażone pestki słonecznika. Jeśli nie macie czasu na wymyślne gotowanie, serdecznie Wam polecam! Na pewno będziecie zadowoleni!



SKŁADNIKI:

  • 2 puszki (po 400 g) pomidorów w całości
  • 1 średnia czerwona cebula
  • 1 średnia marchewka
  • 1- ząbki czosnku
  • oliwa
  • sól, pieprz
  • ser typu feta - do podania
  • pestki słonecznika - do podania
  • świeża bazylia - do podania


Marchewkę obrać i pokroić w plasterki, cebulę obrać i pokroić w piórka. W garnku z grubym dnem rozgrzać oliwę (ok. 2 łyżek), dodać marchew i cebulę oraz przeciśnięty ząbek czosnku i podsmażyć przez kilka minut, aż cebula lekko się zrumieni. Następnie dodać pomidory z obydwu puszek, do jednej puszki nalać wody i wlać do zupy (to najłatwiejszy sposób na odmierzenie wody, a przy okazji można wypłukać z puszki pozostałości pomidorów). Doprawić solą i pieprzem. Gotować przez ok. 15-20 min, aż warzywa będą miekkie. Zupę odstawić do przestudzenia, a następnie zblendować na gładki krem. 
Pestki słonecznika uprażyć na suchej patelni (na średnim ogniu), aż ładnie się zezłocą. Gotową zupę przelewać na talerze, posypując fetą, pestkami słonecznika oraz listakmi bazylii.
Smacznego!



---



Szybka, rozgrzewająca i idealna na zimowe wieczory. Dzięki marchewkom nie ma charakterystycznego, zielonego koloru zupy brokułowej. No i jest bardzo prosta do przygotowania, więc jesli nie macie czasu na gotowanie, ten przepis sprawdzi się idealnie. Pamiętajcie też o dodatku prażonego słonecznika lub pestek dyni, ja uwielbiam ją z dodatkiem świeżej kolendry. Koniecznie wypróbujcie!



SKŁADNIKI:

  • 1 brokuł
  • 2 średnie marchewki
  • 1 cebula
  • 1-2 ząbki czosnku
  • oliwa
  • sól, pieprz
  • woda
Brokuły wrzucić na wrzątek i gotować prawie do miękkości przez ok. 7 minut. Ja osobiście wole je ugotować na parze, wówczas nie tracą koloru i zachowują więcej witamin. Marchewki obrać i pokroić w plasterki, cebulę pokroić w półksiężyce. W garnku rozgrzać oliwę, wrzucić marchewki, cebulę i przeciśnięte ząbki czosnku i chwilę przesmażyć. Następnie zalać wodą i gotować do miękkości, przez ok. 15 minut. Dodać brokuły i gotować jeszcze przez chwilę. Gotową zupę zmiksować na gładko, doprawić solą i pieprzem. Podawać z dodatkiem prażonych nasion słonecznika lub dyni.
Smacznego!



---




Grudzień zaczynam bardzo szybką i prostą zupą - kremem z zielonych warzyw. Jej optymistyczny kolor na pewno wprowadzi Was w dobry nastrój, miło rozgrzeje i nasyci. Dodatek mleka kokosowego i curry przywoła wspomnienia o lecie! Przygotowania zajmą dosłownie chwilę, więc możecie ją zrobić nawet w bardzo zapracowany dzień! Polecam Wam szczególnie w okresie przedświątecznej bieganiny ;)



SKŁADNIKI:

  • ok. 200 g jarmużu 
  • ok. 300 g zielonego groszku (mrożonego)
  • ok. 300 g brukselki
  • 1 litr bulionu warzywnego (ostatecznie może być też woda)
  • 200 ml mleka kokosowego (pół puszki)
  • sól, pieprz, curry
Mrożony groszek przełożyć na sito i przelać kilka razy ciepłą wodą. Przełożyć do garnka, dodać przekrojone na pół brukselki, zalać bulionem (lub wodą), zagotować i podgrzewać przez ok. 10 minut, aż warzywa zmiekną. Następnie dodać jarmuż i podgrzewać jeszcze przez 5-7 minut. Zdjąć z ognia i przestudzić, następnie wszystkie warzywa zmiksować blenderem lub za pomocą robota. Zmiksowane warzywa przełożyć do garnka, dodać mleko kokosowe i doprawić do smaku. Podgrzać i gotować przez ok. 2 minuty. Gotową zupę przelać do miseczek, na wierzchu można ułożyc chipsy z jarmużu. 
Smacznego!



---



Pyszna, gęsta i bardzo aromatyczna zupa, którą miałyśmy okazje przygotować z Kasią z Chillibite.pl, podczas warsztatów z marką Fit&Easy, o których pisałam tu. Idealnie sprawdzi się na świątecznym stole lub zaraz po świętach jako zupa z resztek, kiedy zostanie Wam karp (czy inna ryba).

To tradycyjna zupa węgierska, której głównymi składnikami są ryba, cebula i papryka. Jestem pewna, że będzie smakować wszystkim miłośnikom dań rybnych! Przepis Jaśka Kuronia.

SKŁADNIKI:

  • ok. 2 litrów wywaru rybnego (lub warzywnego)
  • 700 g wyfiletowanego karpia (lub innej ryby, która nie rozpadnie się podczas gotowania)
  • 2 duże, różnokolorowe papryki
  • 2 średnie cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • 500 g obranych i pokrojonych w kostkę ziemniaków
  • 1 marchewka
  • 20 g słodkiej papryki w proszku
  • 150 g Jarmużu Fit&Easy
  • 30 g smalcu (lub oleju)
  • 1/2 wytrawnego, czerwonego wina
  • 2 średnie pomidory (lub 1 puszka)
  • liść laurowy, ziele angielskie, sól, pieprz
Cebule pokroić w drobną kostkę, paprykę w paski, a marchewkę w plasterki. W garnku rozgrzać smalec, dodać cebulę i przeciśnięte ząbki czosnku, liście laurowe i ziele angielskie i wszystko razem zeszklić. Następnie dodać paprykę i marchewkę i wszystko razem przesmażyć. Dodać pokrojone w kostkę ziemniaki, słodką paprykę, zalać wywarem, zagotować i gotować ok. 10 minut. Po ok. 10 minutach gotowania dodać pomidory, wymieszać i gotować ok. 3 minut. Na koniec dodać kawałki ryby, wlać wino. doprawić solą i pieprzem, ponownie zagotować i gotować jeszcze przez 1-2 minuty. W garnku zagotować wodę i wrzucić liście jarmużu. Obgotować przez 1-2 minuty.
Zupę wlać do miseczek, na wierzchu udekorować liśćmi jarmużu.
Smacznego!


Zdjęcia: Wrzącakuchnia
---

Zupy szczawiowe pojawiły się już na blogu dwie: zupa szczawiowa z chorizo oraz klasyczna szczwiowa z jajkiem. Można się zatem domyślić, że w okresie jesienno- zimowym to jedna z naszych ulubionych zup! Kwaskowata i pożywna idealnie rozgrzewa w chłodne wieczory. Ostatnio na kolacji z Zomato w Osiem i pół bistro, mieliśmy okazje spróbować zupy szczawiowej w trochę innnym wydaniu. Zupa była czymś w rodzaju kremu, ale mniej gęstym niż typowy. Dodatkowo podana była z przepysznymi, faszerowanymi jajkami. Pyszności!! Po powrocie do domu musialam koniecznie przygotować coś podobnego! 


SKŁADNIKI:
  • 3 średnie ziemniaki
  • 1 duża marchewska
  • słoiczek (300 g) szczawiu konserwowego
  • 1-2 łyżki jogurtu naturalnego
  • sól, pieprz 
  • woda 
Ziemniaki i marchewkę obrać i pokroić w kostkę. Przełożyć do garnką, zalać wodą i zagotować. Gotować aż warzywa będą prawie miękkie (ok. 15 minut). Następnie dodać szczaw i wszystko razem zagotować. Doprawić solą i pieprzem oraz dodać jogurt naturalny (używam greckiego) lub śmietane (mieszając ją wcześniej w kubku z odrobiną gorącej zupy). Gotową zupę chwilę przestudzić, a następnie całość zmiksować. Podawać z dodatkiem jajek i np. z usmażonymi na złoto krążkami kiełbasy lub chorizo.
Smacznego!







---

Podczas warsztatów Kuchni Tajskiej (o ktorych pisałam Wam tu) przygotowaliśmy szybką i bardzo aromatyczną ostro- kwaśną zupę z krewetkami Tom Yum Kung. Dzięki niej możecie poczuć kwintesencję dań rodem z Tajlandii i szybko przenieść się na wymarzone wakacje! Do zupy możecie dodać również grzyby, ale my podczas warsztatów pominęliśmy je. Moim zdaniem idealnym dodatkiem do niej będzie makaron ryżowy lub sojowy! Jeśli lubicie takie smaki- spróbujcie koniecznie!!


SKŁADNIKI:
  • 12 średnich krewetek (oprawionych)
  • 1 łodyga trawy cytrynowej
  • 3 listki limonki
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżki sosu rybnego
  • 3 łyżki soku z limonki
  • 6 ostrych papryczek (ale proponuje dać mniej)
  • 1/2 filiżanki grubo pociętych liści kolendry
Skorupki krewetek usunąć, pozostawiając ogonki (dla wyglądu). Grzbiet każdej krewetki otworzyć nożem i usunąć żyły. Trawę cytrynową lekko zmiażdżyć (szczególnie w najgrubszej części) i pociąć na ok. 5 cm kawałki. Ok. litra wody zagotować, dodać trawę cytrynową, liście limonki i krewetki. Kiedy krewetki zrobią się różowe, doprawić solą, dodać papryczki i jeszcze chwilę gotować. Zdjąć garnek z ognia, doprawić zupę sosem rybnym i sokiem z limonki. Podawać gorącą z dodatkiem liści kolendry.
Smacznego!






Do tej pory szparagi jedliśmy "w całości" i nigdy nie pomyślałam o tym, że można z nich zrobić krem. Przeglądając różne wpisy na innych blog, znalazłam przepis Magdy z kuchennewariacje.pl i wiedziałam, że muszę go zrobić!! Krem wychodzi pyszny, a zielone szparagi pasują tu idealnie!! Przygotowania zajmują dosłownie chwile i nie wymagają prawie żadnej pracy. Na pewno będę do niego wracać!!



SKŁADNIKI:

  • 1 pęczek zielonych szparagów
  • 1 czerwona cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka masła
  • ok. 500 ml bulionu (lub wywaru - ja użyłam rosołu z indyka)
  • 2 średnie marchewki (wcześniej ugotowane, możecie je pominąć)
  • 1 łyżka śmietany
  • sól, pieprz
  • pestki słonecznika do podania
Cebulę drobno pokroić. W garnku rozgrzać masło, dodać cebulę (posolić) i chwilę ją zeszklić. Następnie dodać przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku i szparagi (oprócz główek) pokrojone na kawałki. Chwilę wszystko razem przesmażyć i zalać bulionem. Gotować ok. 10 minut, aż szparagi będą miękkie, następnie dodać pokrojone w kostki marchewki (możecie je pominąć) i główki szparagów. Gotować jeszcze przez ok. 2 minuty, aż główki szparagów będą miękkie. Gotową zupę zmiksować na krem. Gotowy krem ponownie zagotować, doprawić solą i pieprzem i zagęścić śmietaną. Podawać posypane ziarnami słonecznika. 
Smacznego!

---



To bardzo optymistyczna zupa :) Jej kolor od razu wprowadzi Was w dobry nastrój! Smak dopełni wszystkiego! Połączenie marchewek z mlekiem kokosowym, imbirem i  pomarańczą sprawdziło się idealnie! Zamiast zagęszczać zupę ziemniakami czy śmietaną, dodałam do niej rozkruszone chlebki wasa. To idealny i bardzo zdrowy sposób na zagęszczenie każdej zupy, szczególnie kremów! Spróbujcie koniecznie, bo smak jest obłędny!!



SKŁADNIKI:

  • 0,5 kg marchewki
  • pół średniej cebuli
  • puszka (400 ml) mleka kokosowego
  • ok. 2 cm imbiru
  • 1 pomarańcza
  • 2 szt. pieczywa wasa
  • sól, pieprz
  • oliwa
Marchewki obrać i pokroić w cienkie plasterki. Cebulę pokroić w pióra. W dużym garnku rozgrzać oliwa, przełożyć warzywa i chwilę podsmażyć. Następnie całość zalać mlekiem kokosowym i uzupełnić wodą tak, aby wszystkie warzywa były przykryte. Dusić przez ok. 15 minut, aż marchewki będą miękkie, następnie dodać starty imbir i sok z połowy pomarańczy oraz wsypac rozkruszony chlebek pita (ja dodałam 1,5 szt, i moja zupa miała idealną konsystencje). Doprawić solą, pieprzem i wszystko dokładnie wymieszać. Zdjąć z palnika i odstawić do przestudzenia. Przestudzoną zupę zmiksować na krem za pomocą blendera (lub robota). Podgrzać, ewentualnie rozcieńczyć odrobiną wody i w razie konieczności dodać sok wyciśnięty z drugiej połówki pomarańczy. Podawać z rozkruszonym pieczywem wasa (to w ramach grzanek) i listkami kolendry lub pietruszki. 
Smacznego!!



Przepis na zupę przygotowałam na konkurs organizowany przez Wrzącą Kuchnie razem z Wasa i Hotelem 511 Design! Trzymajcie za mnie kciuki proszę!! ;))





---


Początkowym kucharzom zawsze wydaje się, że gotowanie rosołu to nie lada sztuka. Ja równiez wielokrotnie przerabiałam rosół na pomidorówkę, kiedy po ugotowaniu, nie do końca satysfakcjonował mnie kolor lub był po prostu za mętny. Wydawało mi się nawet, że to pewna sztuka, której nigdy nie zdołam opanować! Zaczęłam więc podglądać 'inne' rosoły- jak gotuje się je u mnie w rodzinie i wśród przyjaciół (Kejti, dzięki!! ;*). Po kilku latach zbierania i próbowania, wypracowałam swój przepis do (mojej osobistej) perfekcji i aktualnie nie mam z nim większych problemów. Po prostu musicie trzymać się pewnych zasad i Wam też na pewno wyjdzie rosół idealny!!



1. Przygotuj się!
Gotowanie rosołu na (wątpliwej jakości) drobiu, wygrzebanym z najgłębszych zakamarków lodówki w supermarkecie nie ma najmniejszego sensu. To samo dotyczy warzyw. Po mięso wybierzcie się do naprawdę dobrego sklepu, warzywa niech będą świeże, jędrne i odpowiednio twarde. Wiadomo, że super byłoby przywieźć wszystko od babci ze wsi, ale nie popadajmy w skrajności! Jeśli jednak nie dysponujecie dobym mięsem, odpuście i przełóżcie gotowanie rosołu na inny czas.

2. Mięso i warzywa
Dla mnie najlepszy rosół to taki ugotowany na indyku - szczególnie na podudziach (golonkach). Do rosołu nadaje się również drób (udka, skrzydełka, korpus) i wołowina (szponder, pręga czy mostek). Możecie również używać mieszanych mięs. Z warzyw wybierzcie marchewkę, korzeń pietruszki, seler i por (zieloną i białą część). Dodatkowo przyda się również cebula, możecie dodać natkę pietruszki czy nać selera. Ja nie dodaję kapusty, ale niektóre szkoły uważają, że warto!


3. Czas start!
Kiedy już wybierzecie odpowiednie mięso i warzywa, możecie przejść do gotowania. Mięso zalewamy ZAWSZE zimną wodą (podobno od ciepłej rosół od razu mętnieje- nie próbowałam, bo wolę nie popełniać błędów już na początku). Gotujemy od początku na średnim ogniu (bo rosół lubi czas). 

W tym samym czasie, obieramy i myjemy warzywa. Dodajemy je później do mięsa, bo potrzebują one mniej czasu na gotowanie. 



Wodę z mięsem zagotowujemy i gotujemy do powstania pierwszych szumów. Kiedy pojawią się ma wierchu nalezy szybko zebrać je łyżką cedzakową (jeśli źle je zbierzemy, rosół będzie miał mętny kolor). 

 
Pozbycie się wszystkich (no dobra albo dużej większości) szumów to znak, że można dodać warzywa. Bardzo duże marchewki czy seler możecie przekroić na połówki. Kasia zawsze powtarzała mi, że lepiej dać więcej warzyw niż mniej, więc nie kończcie na jednej marchewce i kawałku pietruszki :)


Ja razem z warzywami dodaję także spaloną (dosłownie) cebulę na suchej patelni. Po prostu obieracie cebulę, kroicie na pół i opalacie. Dzięki niej rosół ma ładniejszy kolor i jest bardziej aromatyczny. Kiedy wszystkie warzywa znajdą się już w garnku, przyszedł czas na przyprawy. Ja ograniczam się do ziela angielskiego, liści laurowych i ziarenek czarnego pieprzu. Czasem dodaję świeży lubczyk! NIE SOLĘ rosołu, bo od tego traci swój ładny, żółty kolor. Po dodaniu warzyw może powstać jeszcze trochę szumów- ich też należy się pozbyć.




Teraz zostaje Wam już cierpliwie czekać, aż mięso i warzywa będą miękkie, a rosół ugotowany. Ciężko określić długość gotowania, bo wszystko zależy od ilości mięsa i warzyw. Ja gotuje średnio od 1,5 do 2 godzin, sprawdzając co jakiś czas, czy warzywa są już miękkie. Solę dopiero ugotwany rosół lub robię to jakieś 5-10 minut przed końcem. I już!! 
Prawda, że proste?? ;))


  1. Ugotowany rosół daje mnóstwo możliwości: może stanowić osobne danie- z makaronem, domowymi lanymi kluskami lub np. cienko pokrojonymi naleśnikami. Stanowi też bazę wszelkich innych zup, sosów, itp. 
  2. Gotując większą porcję na raz, część możecie zamknąć w słoiki (gorący rosół wlewamy do słoików i zakręcamy pokrywkami z wypukłym środkiem). Tak przygotowany rosół możecie przechowywać do 2 tyg w lodówce.
  3. Rosół nadaje się również do mrożenia- np. w plastikowych wiaderkach (takich jak po twarogu)
  4. Rosół możecie również przelać do plastikowych tacek na kostki do lodu. Małe, zamrożone kostki rosołu, przydadzą Wam się do sosów i mięs.
  5. Z ugotowanych warzyw możecie przygotować sałatkę jarzynową (na przykład taką jak ta). Mięso przyda się jako farsz do pierogów i krokietów, możecie z niego zrobić również białą potrawkę.
  6. Nawet jeśli surowe mięso było mrożone, to po ugotowaniu możecie je ponownie zamrozić. Odkładając mięso z kilku rosołów, któregoś dnia możecie w końcu ulepić pokaźną porcję pierogów ;)

ps. Talerz rosołu z pierwszego zdjęcia, nie należał do mnie ;) Ja wolę wersję makaron z rosołem niż odwrotnie!


Smacznego!



---



To zdecydowanie jedna z naszych ostatnio ulubionych zup! Dodatek chorizo idealnie pasuje do kwaśnego sczawiu, a zupa staje się pożywna i pyszna! Zupa będzie także idealnym daniem zastępującym wielkanocny barszcz :) Myślę, że taka zmiana pozytywnie zaskoczy Waszych gości!



SKŁADNIKI:
  • ok. 300 g szczawiu konserwowego (słoiczek)
  • 3-4 średnie ziemniaki
  • 2 średnie marchewki
  • ok. 20 cm kawałek kiełbasy chorizo
  • 1 litr domowego rosołu lub wywaru warzywnego
  • 3 ugotowane na twardo jajka
  • 2 łyżki śmietany
  • sól, pieprz
Chorizo pokroić w kostkę i na patelni bez tłuszczu smażyć, aż lekko zbrązowieje. Ziemniaki i marchewkę obrać i pokroić w kostkę. Warzywa i chorizo przełożyć do większego garnka, wlać bulion (ewentualnie uzupełnić wodą, żeby warzywa były w całości przykryte), zagotować i gotować przez 10-15 minut, aż warzywa będa pół miękkie. Po tym czasie przełożyć szczaw, wymieszać i gotować, aż warzywa będą miękkie. Gotową zupę zabielić śmietaną i doprawić solą i pieprzem. Na koniec wkroić jajka. 
Smacznego!



---


Krem, o którym zupełnie zapomniałam, powstał już jakiś czas temu. Nawet kilka razy wracałam do tego przepisu, ale zupełnie zapomniałam, że do tej pory nie znalazł się na blogu. W każdej chwili możecie jednak z niego skorzystać, bo sezon na buraki ciągle trwa. Upieczone buraki są moim zdaniem o wiele smaczniejsze, niż te z wody. Za jednym razem możecie upiec ich większą ilość i wykorzystać do sałatki (z kozim serem np.) lub upiec czekoladowe ciasto (tak!!). Spróbujcie koniecznie, jeśli jeszcze nie jedliście tego kremu!!



SKŁADNIKI:
  • ok. 0,5 kg surowych buraków
  • 1 średnia marchewka
  • 1 średnia cebula
  • 1 litr warzywnego bulionu lub rosołu
  • sok i skórka z połowy pomarańczy
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • oliwa
  • sól, pieprz
  • jogurt naturalny i prażone pestki słonecznika do podania
Buraki przekroić na ćwiartki (bardzo duże na ósemki) zawinąć w folię, ułożyć na blaszce i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 st.C. Piec przez godzinę, następnie wyjąć i ostudzić. 
Cebulę i marchewkę pokroić w drobną kostkę. Przestudzone buraki pokroić w kostkę. 
W dużym garnku z grubym dnem rozgrzać oliwę, przełożyć buraki, marchewkę i cebulę i chwilę przesmażyć. Następnie wlać sok z pomarańczy, dodać skórkę i ok. łyżki listków tymianku, doprawić solą i pieprzem, wszystko zalać bulionem i gotować przez ok. 15-20 minut, aż warzywa będą miękkie. Gotową zupę zmiksować na gładki krem i podawać z jogurtem naturalnym i prażonym słonecznikiem.
Smacznego!






Drukuj

Wydrukuj Przepis

Obserwatorzy