---
Początkowym kucharzom zawsze wydaje się, że gotowanie rosołu to nie lada sztuka. Ja równiez wielokrotnie przerabiałam rosół na pomidorówkę, kiedy po ugotowaniu, nie do końca satysfakcjonował mnie kolor lub był po prostu za mętny. Wydawało mi się nawet, że to pewna sztuka, której nigdy nie zdołam opanować! Zaczęłam więc podglądać 'inne' rosoły- jak gotuje się je u mnie w rodzinie i wśród przyjaciół (Kejti, dzięki!! ;*). Po kilku latach zbierania i próbowania, wypracowałam swój przepis do (mojej osobistej) perfekcji i aktualnie nie mam z nim większych problemów. Po prostu musicie trzymać się pewnych zasad i Wam też na pewno wyjdzie rosół idealny!!
1. Przygotuj się!
Gotowanie rosołu na (wątpliwej jakości) drobiu, wygrzebanym z najgłębszych zakamarków lodówki w supermarkecie nie ma najmniejszego sensu. To samo dotyczy warzyw. Po mięso wybierzcie się do naprawdę dobrego sklepu, warzywa niech będą świeże, jędrne i odpowiednio twarde. Wiadomo, że super byłoby przywieźć wszystko od babci ze wsi, ale nie popadajmy w skrajności! Jeśli jednak nie dysponujecie dobym mięsem, odpuście i przełóżcie gotowanie rosołu na inny czas.
2. Mięso i warzywa
Dla mnie najlepszy rosół to taki ugotowany na indyku - szczególnie na podudziach (golonkach). Do rosołu nadaje się również drób (udka, skrzydełka, korpus) i wołowina (szponder, pręga czy mostek). Możecie również używać mieszanych mięs. Z warzyw wybierzcie marchewkę, korzeń pietruszki, seler i por (zieloną i białą część). Dodatkowo przyda się również cebula, możecie dodać natkę pietruszki czy nać selera. Ja nie dodaję kapusty, ale niektóre szkoły uważają, że warto!
3. Czas start!
Kiedy już wybierzecie odpowiednie mięso i warzywa, możecie przejść do gotowania. Mięso zalewamy ZAWSZE zimną wodą (podobno od ciepłej rosół od razu mętnieje- nie próbowałam, bo wolę nie popełniać błędów już na początku). Gotujemy od początku na średnim ogniu (bo rosół lubi czas).
W tym samym czasie, obieramy i myjemy warzywa. Dodajemy je później do mięsa, bo potrzebują one mniej czasu na gotowanie.
Wodę z mięsem zagotowujemy i gotujemy do powstania pierwszych szumów. Kiedy pojawią się ma wierchu nalezy szybko zebrać je łyżką cedzakową (jeśli źle je zbierzemy, rosół będzie miał mętny kolor).
Pozbycie się wszystkich (no dobra albo dużej większości) szumów to znak, że można dodać warzywa. Bardzo duże marchewki czy seler możecie przekroić na połówki. Kasia zawsze powtarzała mi, że lepiej dać więcej warzyw niż mniej, więc nie kończcie na jednej marchewce i kawałku pietruszki :)

Ja razem z warzywami dodaję także spaloną (dosłownie) cebulę na suchej patelni. Po prostu obieracie cebulę, kroicie na pół i opalacie. Dzięki niej rosół ma ładniejszy kolor i jest bardziej aromatyczny. Kiedy wszystkie warzywa znajdą się już w garnku, przyszedł czas na przyprawy. Ja ograniczam się do ziela angielskiego, liści laurowych i ziarenek czarnego pieprzu. Czasem dodaję świeży lubczyk! NIE SOLĘ rosołu, bo od tego traci swój ładny, żółty kolor. Po dodaniu warzyw może powstać jeszcze trochę szumów- ich też należy się pozbyć.
Teraz zostaje Wam już cierpliwie czekać, aż mięso i warzywa będą miękkie, a rosół ugotowany. Ciężko określić długość gotowania, bo wszystko zależy od ilości mięsa i warzyw. Ja gotuje średnio od 1,5 do 2 godzin, sprawdzając co jakiś czas, czy warzywa są już miękkie. Solę dopiero ugotwany rosół lub robię to jakieś 5-10 minut przed końcem. I już!!
Prawda, że proste?? ;))


- Ugotowany rosół daje mnóstwo możliwości: może stanowić osobne danie- z makaronem, domowymi lanymi kluskami lub np. cienko pokrojonymi naleśnikami. Stanowi też bazę wszelkich innych zup, sosów, itp.
- Gotując większą porcję na raz, część możecie zamknąć w słoiki (gorący rosół wlewamy do słoików i zakręcamy pokrywkami z wypukłym środkiem). Tak przygotowany rosół możecie przechowywać do 2 tyg w lodówce.
- Rosół nadaje się również do mrożenia- np. w plastikowych wiaderkach (takich jak po twarogu)
- Rosół możecie również przelać do plastikowych tacek na kostki do lodu. Małe, zamrożone kostki rosołu, przydadzą Wam się do sosów i mięs.
- Z ugotowanych warzyw możecie przygotować sałatkę jarzynową (na przykład taką jak ta). Mięso przyda się jako farsz do pierogów i krokietów, możecie z niego zrobić również białą potrawkę.
- Nawet jeśli surowe mięso było mrożone, to po ugotowaniu możecie je ponownie zamrozić. Odkładając mięso z kilku rosołów, któregoś dnia możecie w końcu ulepić pokaźną porcję pierogów ;)
ps. Talerz rosołu z pierwszego zdjęcia, nie należał do mnie ;) Ja wolę wersję makaron z rosołem niż odwrotnie!
Smacznego!