siła smaku

Download more awesome themes for your blogger platform #Sila smaku Follow us @ Google+ and get weekly updates of new templates we release regularly

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty


---

Listopad od zawsze kojarzył mi się z gęsią (bo jak stare porzekadło głosi- "Na świętego Marcina najlepsza jest gęsina") i oczywiście jej młodszą siostrą kaczką. Pamiętam, że w domu rodzice często przygotowywali (i nadlaj to robią) każdy rodzaj drobiu, nie tylko kurczaka i indyka! Kaczka i gęś (szczególnie pieczone) pojawiały się na naszym stole równie często, co reszta ptactwa.
Teraz moja trauma: pamiętam, że w mojej pierwszej pracy w restauracji, która słynęła z pieczonej kaczki w pomarańczach, kiedy nie bardzo mieliśmy co robić, szefowe kazały nam opalać i skubać kaczki, przeznaczone dla klientów. Specyficzny zapach (żeby nie powiedzieć gorzej) wbił mi sie już na stałe w nozdrza i od tamtej pory nie było mowy, żebym przygotowała kaczkę sama w domu. Wszystko zmieniło się przez zaproszenie na warsztaty promujące mięso kaczki, które niestety nadal jest bardzo rzadko przez nas podawane! Okazało się, że dzięki odpowiednim dodatkom, kaczka może być naprawdę pyszna i pozbawiona specyficznego smaku i zapachu! Wystarczy tylko kilka odpowiednich trików.



Jeśli z kaczką nie macie zbyt wiele wspólnego, ale chętnie byście to zmienili, przygotowałam dziś dla Was 10 porad dla początkujących! Myślę, że to idealne kompendium dla tych, którzy trochę obawiają się kaczego (i gęsiego) mięsa ;)

1. Jak przygotować kaczkę?

Kaczka świetnie nadaje się do pieczenia, smażenia, duszenia, konfitowania (czyli długiego duszenia w tłuszczu), a także do gotowania bardzo aromatycznych i esencjonalnych bulionów, rosołów czy wywarów na zupę. Najlepiej przygotować z niej:

  • cała tuszka: pieczenie
  • piersi: smażenie (na różowo)
  • piersi: usmażone i wystudzone- jako dodatek do sałatek
  • uda: konfitowanie
  • skrzydła/korpus/szyje: galareta lub wywar, pasztet
2. Kaczka świeża czy mrożona?

Proces mrożenia nie wpływa negatywnie na jakość mięsa!! Kaczkę należy jednak rozmrażać w lodówce (przełożyć ją z zamrażalnikqa do lodówki i nie zostawiać w ciepłym miejscu). Cały proces rozmrażania trwa około 1 dnia. Należy też pamiętać, żeby nie zamrażać ponownie surowego mięsa.

3. Marynowanie kaczki.

Kaczkę przed pieczeniem należy zamarynować, najlepiej dzień wcześniej. Do marynaty warto jest użyć pasujących ziół i przypraw, jak np: majeranek, jałowiec, czosnek, czerwone wino, anyż, goździki, rozmaryn czy cynamon. Dla najlepszego aromatu kaczkę najlepiej natrzeć ziołami od środka. 

4. Pieczenie całej kaczki. 

Kaczkę należy piec (w warunkach domowych) w temperaturze około 160-170 st.C. Na każdy kilogram tuszki należy ją piec przez około 45 minut!! Nie należy otwierać piekarnika przed upływem 1 godziny. Kaczkę pieczemy w brytfance, na dnie której układamy warzywa lub np. jabłka. Kaczkę przed pieczeniem można także nafaszerować np. jabłkami czy wątróbką z rodzynkami.



5. Nakłuwanie kaczki.

Kaczki podczas pieczenia NIE NAKŁUWAMY!! Nakłuwanie mięsa podczas pieczenia powoduje wyciekanie soków z tuszki, a przez to kacza robi się sucha. Nie należy również zbyt często otwierać piekarnika, bo powoduje to obniżenie wilgotności w piekarniku i wysuszanie mięsa.

6. Więc jak sprawdzić czy kaczka jest gotowa?

Sama byłam zaskoczona tą poradą, ale żeby sprawdzić czy kaczka jest dobrze upieczona należy chwycić za skrzydełko pieczonej kaczki i poruszać nim- jeśli jest luźne i lekko się porusza, kaczka jest dobrze upieczona. 

7. Dodatki do kaczego mięsa.

Do kaczki pasują naprawdę różne dodatki i z wieloma będzie się komponować naprawdę dobrze! Najczęściej jednak podawana jest z jabłkami, ziemniakami i zasmażaną kapustą. Idealnie komponuje się z porzeczką, rabarbarem, dynią, śliwkami i wieloma innymi dodatkami!

8. Kaczka na różowo.

Piersi z kaczki nadają się świetnie do krótkiego smażenia, przez co mięso w środku pozostaje różowe i bardzo soczyste. Najpierw smażymy pierś na średnim ogniu od strony skóry przez ok. 4 minuty (bez tłuszczu, bo wytopi się go sporo z mięsa), następnie przewracamy i smażymy na wiekszym ogniu jeszcze przez ok. 2 minuty. Szybko i pysznie!

9. Jak przygotować bulion?

Bulion z kaczki najlepiej przygotować używając korpusu, szyji lub skrzydeł. Zachowujemy się jak przy standardowym rosole, do mięsa dodajemy włoszczyzne i przyprawy. Dla urozmaicenia możemy dodać trawę cytrynową, suszone liście limonki, anyż, papryczkę chili, itp. Wywar nalezy gotować przez ok. 4 godziny. 

10. Jakie wino do kaczki?

Do kaczki oczywiście najlepiej podać czerwone wino, wytrawne lub półwytrawne. Popularne szczepy pasujące do kaczki to: pinot noir, merlot czy barbera. 


Tekst powstał na podstawie informacji prasowej Kampanii "O! Kaczka", realizowanej przez Krajową Radę Drobiarstwa - Izba Gospodarcza w Warszawie. 

Przyznaję się, że przypraw w mojej kuchni jest naprawdę sporo, a po współpracy z Kamisem jeszcze więcej ;) Trzymanie ich wszystkich w papierowych torebkach i znalezienie czegokolwiek w odpowiednim momencie graniczyło z cudem, a o wielu mieszankach nawet nie pamiętałam. Postanowiłam, że muszę w końcu coś z tym zrobić i ogarnąć kuchenny chaos. 
Organizacja przyprawników, słoików i przetworów zajęła mi pierwsze dni urlopu i powiem szczerze, że efekt końcowy bardzo mi się podoba ;)) Naklejki powstały na bazie logo, więc tym bardziej są mi bliskie ;))


Zdecydowałam się przede wszystkim na słoiki z ikei. Takie jak te (klik) najlepiej sprawdziły się na przyprawy, bo idealnie zmieściły mi się w szufladzie. Dokupiłam do tego różnej wielkości inne słoiki, które służą mi teraz do przechowywania kasz, makaronów, płatków, cukru i innych sypkich artykułów.


Naklejki, jak już wspominałam, powstały na bazie logo siłysmaku. Edytowałam je w ... wordzie ;) dokładając pole tekstowe i wpisując potrzebną nazwę. Wydrukowałam je na etykietach a4 i wyciełam (nie było to najmilsze zadanie, bo naklejki mają mnóstwo 'falbanek', ale małe nożyczki (takie zaokrąglone) do paznokci i trochę cierpliwości wystarczy :)). Dzięki temu, teraz po otworzeniu szuflady, większość przypraw mam pod ręką i wszystkie łatwo znaleźć. 
Jeśli mielibyście ochotę na takie, napiszcie na mail- chętnie się podzielę :)


Jak Wam się podoba?? :)



Pierwszą część wpisów o moich ulubionych magazynach możecie znaleźć tu. Później na blogu w ramach cyklu Wolnego Piątku pojawił się wpis o tym, jak zrobić porządek w swoich ulubionych gazetach i faktycznie z nich korzystać (znajdziecie go tu).
A dziś zapraszam Was na kolejną część moich ulubionych czasopism oraz konkurs, w którym to Wy będziecie mogli wygrać półroczną prenumerate dla siebie!!!!

1. MOJE GOTOWANIE
Jak nazwa magazynu wskazuje, to przepisy dla wszystkich (i faktycznie są tu przepisy!!). Lubię ją za to, że inspiruje na co dzień, podaje przepisy na nieskomplikowane dania (chociaż są też i bardziej czasochłonne).


Uwielbiam też zdjęcia (które w ostatnim czasie niesamowicie się poprawiły) szczególnie te autorstwa duetu MiódMalina. Bardzo inspirujący magazyn! 


Moje Gotowanie
wyd. BurdaMedia
miesięcznik
cena: 7,99 zł

2. E!Stilo
Z tym magazynem poznałam się niedawno i od razu stał się jednym z ulubionych :) Znajdziecie tu naprawdę dużo artykułów (jest co czytać!) bez nadmiernej ilości zbędnych reklam. Nie jest to typowy magazyn kulinarny, bardziej określiłabym go (modnym słowem) lifestyl'owy ;)


Znajdziecie w nim mnóstwo porad dotyczących zdrowego odżywiania (w tym wegańskiego), aktywnego trybu życia, ekologii i wielu innych zagadnień. Jest ładnie, minimalistycznie wydany i porusza naprawdę ciekawe tematy. 

Możecie się o tym sami przekonać, wygrywając półroczna prenumeratę dla siebie!! Konkurs znajdziecie na końcu wpisu. 

E!Stilo
wyd. ProHumaNature  
dwumiesięcznik
cena: 9,90 zł

3. Piękno i Pasje 
To chyba najmniej typowo kulinarna gazeta, jaką czytam. Znajdziecie w niej za to mnóstwo informacji dotyczących piękna natury, regionalnej kuchni, niesamowitych zakątków Polski i aranżacji wnętrz. Tak jak poprzednia ilość reklam zmniejszyła do minimum, przec co jest w niej naprawdę wiele tekstów do poczytania. 


Znajdziecie tu wiele inspirujacych opisów, mnóstwo pomysłów na zdrową i lekką kuchnie oraz przepiękne zdjęcia! Jeśli nie lubicie typowo kulinarnych gazet, ta na pewno przypadnie Wam do gustu ;)


PIEKNO I PASJE
wyd. Rolnicze
dwumiesięcznik
cena: 7,90 zł


A TERAZ KONKURS

Konkurs został zorganizowany we współpracy z Magazynem E!Stilo i to on jest głównym fundatorem nagrody.



Nagrody: półroczna prenumerata (trzy kolejne numery) magazynu E!Stilo z dostawą w wybrane przez Was miejsce. 

Zadanie konkursowe: z racji wakacji nie chciałam Was przemęczać, gotowaniem i wymyślaniem przepisów. Zadaniem jest więc opisanie/napisanie bez jakiego warzywa lub owocu nie wyobrażacie sobie lata! Może to być Wasz ulubiony, ten którego w tym czasie najczęściej używacie, albo taki, z którym macie najmilsze wspomnienia z dzieciństwa! Możecie je zostawiać w komentarzu pod postem lub wysyłać na mail: silasmaku@gmail.com 

Wyniki: Ze wszystkich Waszych wpisów, wybiorę jeden, który zostanie obdarowany półroczną prenumeratą. 

Czas trwania: Konkurs trwa od dziś (01.08.2014 - 15.08.2014) Nie zapomnijcie zlajkować profilu silsmaku (tutaj) i E!Stilo (tu) to tam na pewno pojawią się wyniki! 


Konkurs przeznaczony jest dla osób pełnoletnich, osoby niepełnoletnie muszą poprosić o zgodę rodziców lub prawnych opiekunów. Udział w konkursie jest równoznaczny z akceptacją warunków konkursu. Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski. 







W weekend udało nam się w końcu wykorzystać mój urodzinowy prezent i zorganizować piknik :) Idealna pogoda, idealne towarzystwo i idealny piknikowy kosz zdecydowanie pasują do idealnego pikniku ;))
Jeśli kiedykolwiek będziecie mieć dylemat czy kupić kosz piknikowy czy nie, dla mnie odpowiedź jest prosta!!

Idealne potrawy na piknik to takie, które możecie zjeść bez konieczności używania sztućców, talerzy czy misek. Sprawdzą się tu zatem wszelkiego rodzaju:

  • Tarty wytrawne/ quiche - szczególnie te z masą na bazie jajek i śmietany- są sztywne, dają się łatwo kroić i nie wymagają użycia sztućców
  • Tarty słodkie, kruche ciasta z owocami - ale nie te, które mają mnóstwo kremu czy bitej śmietany ;) Najlepiej sprawdzą się te z owocami i np. kruszonką (ja polecam Wam owsiane z przepisu, który wkrótce się pojawi)
  • Burgery i kanapki - z mnóstwem różnych dobroci, ale warzywa i ewentualne sosy lepiej jest zabrać osobno i przełożyć je w momencie podania
  • Owoce, warzywa - obrane i pokrojone w cząstki
  • Muffiny - wytrawne i słodkie, ale oczywiście bez kremów i sosów
Zrezygnujcie z:
  • czekolady (bo na pewno się rozpuści)
  • kremów i bitej śmietany (bo się rozpuści, popłynie i ubrudzi wszystko co możliwe)
  • wszelkich produktów których nie można łatwo zjeść bez używania sztućców czy naczyń
  • nie polecam też sałatek- ciężko się je je i łatwo nimi pobrudzić
  • szklanych butelek i słoików - lepiej je zastąpić plastikowymi pojemnikami, które są lekkie, wytrzymałe i szczelne
Nie zapomnijcie o:
  • serwetkach, papierowych ręcznikach
  • torebkach na odpady i śmieci
  • papierowych (plastikowych) talerzykach i kubkach
  • ostrym nożu (w razie konieczności)
  • napojach, najlepiej wodzie (ja osobno pakuję też pokrojone cytryn, miętę i bazylię, które dodaję do wody już na miejscu)\
  • kremie do opalania, preparacie na komary, plastrach i wodzie utlenionej 

Przykładowe przepisy:





Przygotowanie owsianki należy do jednych z najprostszych czynności i nie powinno sprawiać większego kłopotu. Na blogu podzieliłam się z Wami do tej pory moimi ulubionymi przepisami i każdy z nich przygotowuje się w kilka minut:
  1. Owsianka z miodem i bananami
  2. Owsianka truskawkowa z migdałami
  3. Owsianka z malinami


Ta, którą widzicie na zdjęciach jest kolejną z moich ulubionych- z jagodami, ziarnami słonecznika i dyni. Samo przygotowanie owsianki nie stanowi większego problemu, pojawił się on jednak, kiedy ostatnio przygotowywałam owsiankę w domu moich rodziców i okazało się, że nigdzie nie ma wagi ;)
Przygotowanie owsianki z odmierzonych składników, które zachowują odpowiednie proporcje jest bardzo łatwe, gorsza sprawa, kiedy nie mamy pojęcia jak te składniki przygotować. 

W cyklu [wtorkowe jak] postanowiłam więc pokazać Wam jak krok po kroku przygotować owsiankę, nie używając do tego wag i miarek. To mój ulubiony sposób na owsiankę i za każdym razem wychodzi pyszna!



Na 1 porcje
1. Przygotujcie składniki
Niewątpliwie potrzebne będą płatki owsiane (błyskawiczne), mleko lub woda (ale nie polecam Wam gotowania owsianki na wodzie, bo nie smakuje tak dobrze jak z mlekiem), szczypta soli, łyżka miodu lub cukru (ale wówczas najlepiej brązowego), oraz dodatki (o czym później).

Będziecie także potrzebować kubka lub ewentualnie szklanki oraz rondelka, najlepiej z grubym dnem, żeby owsianka się nie przypaliła. 

2. Przygotowanie owsianki
Moim ulubionym sposobem na przygotowanie owsianki bez odmierzania składników jest sposób kubkowy.
Tym samym kubkiem odmierzam:
  1. 3/4 kubka płatków owsianych
  2. 3/4 kubka mleka + 1 łyżka
Odmierzone płatki przesypuję do rondelka, dodaję odmierzone mleko w podanej powyżej proporcji oraz szczyptę soli. Wszystko dokładnie mieszam i podgrzewam na średnim (małym) ogniu, ciągle mieszając. Dodaję łyżkę miodu i dokładnie mieszam z owsianką. Całość podgrzewam przez 2-3 minuty, uważając, żeby nie przypalić dna. W razie konieczności dodaję łyżkę mleka, żeby rozrzedzić za gęstą owsiankę. Jeśli inne składniki dodaję już po przełożeniu owsianki do miseczki, w tym momencie odstawiam owsiankę pod przykryciem na 1 minutę, żeby 'doszła'. 

3. Dodatki
W tym wypadku ogranicza Was tylko zawartość spiżarki ;) 
Moimi ulubionymi dodatkami (bez których nie wyobrażam sobie owsianki) są świeże owoce oraz ziarna. 
Często dzielę je na pół i część dodaję do owsianki zaraz po miodzie. Czasami dodaję je dopiero po przełożeniu owsianki do miski, wówczas pozostają świeże i chrupkie. 
Do owsianki możecie dodać także:
  • kakao, pokruszoną czekoladę lub krem czekoladowy
  • owoce z puszki, kandyzowane lub konfiturę
  • otręby pszenne, owsiane, żytnie
  • zarodki pszenne, żytnie, otręby granulowane, błonnik
  • ziarna: słonecznika, dyni, płatki migdałów, migdały, orzechy nerkowca, włoskie, laskowe
  • wiórki kokosowe, rodzynki, suszona żurawina, morele, śliwki
  • i mnóstwo innych 
Znacie moje ulubione owsianki, bez których nie wyobrażam sobie weekendowego śniadania :) Jest bardzo ciekawa jakie są Wasze ulubione dodatki?? Zastanawiam się też, co zrobię, gdy świeże owoce nie będą już tak dostępne jak teraz, chociaż zamienników (jak widać) mam mnóstwo!






Jakiś czas temu na fb siłysmaku, pojawił się tort, który wzbudził w Was wiele zainteresowania. Spotkałam się też z mnóstwem opinii, jak bardzo trudny jest do upieczenia i jak skomplikowanie wygląda. Pomimo tego, że zapewniałam Was, że jest całkiem prosty, nikt nie chciał mi wierzyć! Dlatego w ramach 'Wtorkowego jak', zapraszam Was na pieczenie tortu w kształcie flagi! Nie podam Wam jednak konkretnego przepisu na ilość składników (bo przepis na biszkopt pojawił się ostatnio) ale pokażę, że to naprawdę łatwa sztuczka ;) Gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania, chętnie na wszystkie odpowiem ;) Zatem do dzieła!


Tort składa się z kilku etapów: upieczenia biszkoptów, odpowiedniego wycięcia i ułożenia, przełożenia kremem i wykończenia tortu. W takiej kolejności będę Wam o nim opowiadać :)

PIECZENIE BISZKOPTÓW:
Jeśli chodzi o pieczenie, to wpis o tym jak upiec idealne biszkopty, pojawił się ostatnio na blogu (podaję link: klik)
Żeby przełożyć flagę USA potrzebujecie:
1. jednego standardowego placka biszkoptowego (z tego przepisu) w kolorze: czerwonym
2. jednego placka biszkoptowego w naturalnym kolorze (bez barwnika) z połowy porcji standardowego przepisu (tu)
3.  jednego placka biszkoptowego w kolorze: niebieskim z połowy porcji standardowego przepisu (tu)

Każdy biszkopt musi zostać przygotowany i upieczony osobno (ciasto biszkoptowe nie może stać), więc zajmijcie na to kilka dobrych godzin. 

Farbowanie biszkoptu: 
Do farbowania biszkoptu używam barwników w żelu marki Wilton (to nie jest żadna reklama sponsorowana, po prostu najbardziej podoba mi się efekt!)


Pamiętajcie, że każdy kolor po upieczeniu wychodzi ciemniejszy niż jest w surowym cieście, ale nie przesadzajcie również w drugą stronę! Kolor ma być intensywny, jak na fladze. Ja zazwyczaj dodaję ok. 3/4 łyżeczki koloru czerwonego i ok. pół łyżeczki niebieskiego.
Barwniki dodajemy ZAWSZE! do już przygotowanego ciasta (ale jeszcze nie przełożonego do formy) i mieszamy tylko do połączenia koloru (żeby nie było smug) z ciastem (jak najkrócej!!). Gotowe ciasto przelewamy do formy (natłuszczonej i oprószonej) i pieczemy. Jeśli przygotowujemy biszkopt z połowy składników, wówczas pieczemy krócej! (ok. 25-30 minut). Po upieczeniu biszkopty należy wystudzić, a następnie przekroić: - czerwony na trzy części: z czego dwie równej wielkości i jedna węższa (2 : 2 : 1) - biały na dwie w proporcji: 2:1 Chodzi o to, żeby uzyskać dwa szersze placki czerwone i jeden jasny (biały) oraz jeden czerwony i biały cieńszy (mniej więcej o połowę). Ciężko jest mi podać konkretne wysokości poszczególnych biszkopów, bo z doświadczenia wiem, że biszkopty potrafią rosnąć naprawdę różnie! Niebieskiego na razie nie kroimy.

Trzy warstwy z góry (niebieską i cieńsze: jasną i czerwoną) ułożyć na blacie i na środku należy z nich wyciąć okrąg (najlepiej przykładając go wierzchu wewnętrzną stroną talerz) przez wszystkie trzy kolory. Do tortu będzie potrzebna tylko zewnętrzna część niebieskiego biszkoptu do środka którego należy włożyć dwa wycięte koła z jasnego biszkoptu i czerwonego). Dzięki temu góra tortu będzie składała się z trzech kolorów.

Ułożenie: 
od spodu:
- czerwony
- jasny
- czerwony
- niebieski (w środku z kołem jasnym i na górze czewonym)

Przełożenie:
Każdą część należy przełożyć jasnym kremem, ale dosyć cienko, żeby efekt końcowy był widoczny. Krem musi być zatem dosyć intensywny w smaku, ja użyłam cytrynowego na bazie bitej śmietany i mascarpone. Ten sam posłużył mi do wykończenia boków i wierzchu. Dobrze jest też nasączyć wszystkie biszkopty, ale tak, aby kolory się nie odbarwiły (np. zieloną herbatą). Wierzch możecie posypać wiórkami kokosowymi.
W przypadku tak kolorowych tortów wewnątrz, lepiej zostać przy jasnym/ białym wykończeniu.
Tort musi postać w lodówce przed podaniem przynajmniej 2 godziny.
Gwarantuję Wam, że efekt będzie bardzo zaskakujący :))

Prawda, że proste :) ??
Fiu, było mi bardzo miło przygotować dla Ciebie ten tort :))








Biszkoptowe strachy chodziły za mną od zawsze. Już w dzieciństwie trzeba było mijać piekarnik na paluszkach, żeby przypadkiem nie przeszkodzić rosnącemu w nim biszkoptowi. Należało bardzo uważać przy studzeniu i wyjmowaniu. Najgorzej było, kiedy biszkopt opadł albo (co gorsza) zrobił się zakalec. Kiedy sama zaczęłam piec biszkopt, okazało się, że nie jest to wcale aż tak trudne jakby się wydawało ;) Trzeba pamiętać jednak o kilku istotnych rzeczach!
Biszkopt przede wszystkim przyda się Wam do wszelkiego rodzaju tortów. Możecie również przygotować z niego bardzo proste i szybkie ciasto, przekładając go kremem lub owocami. Naprawdę nadaje się do wykorzystania w bardzo wielu przypadkach :)

SKŁADNIKI:
  • 6 jajek
  • 2 szklanki cukru pudru
  • 2/3 szklanki mąki pszennej 
  • 2/3 szklanki mąki ziemniaczanej
  • masło i otręby owsiane do formy
TEORIA:
1) Jajka muszą być w temperaturze pokojowej, zatem należy je wcześniej wyjąć z lodówki. Żółtka oddzielamy od białek tak, żeby nawet najmniejsza smuga żółtka nie została w białku (odwrotnie: w żółtkach niteczki białka, nie stanowią problemu, ale lepiej je dokładnie rozdzielić). 
Na YT znajdziecie bardzo fajny film dotyczący rozdzielania żółtek od białek. Osobiście nie próbowałam, ale wygląda na naprawdę szybki sposób.

2) Białka ubijamy bardzo starannie (ja dodaję szczyptę soli) na sztywną pianę. Uwaga! Białka można "przebić" czyli ubijać za długo, przez co na powierzchni białek oddzieli się warstewka wody. Nie liczcie na to, z takich białek już nic nie będzie (a na pewno nie biszkopt). ps. Tak samo można przebić śmietanę- wiem, bo sprawdziłam!

3) Cukier puder od razu podzielcie na dwie, osobne szklanki. W przeciwnym razie gwarantuję Wam, że skupiając się na białkach, wsypiecie do nich za dużo cukru ;) (to też już sprawdziłam!). Jeśli zdarzy Wam się dać za dużo cukru do żółtek lub białek- nie panikujcie!! Przerobiłam to na własnym biszkopcie i dramatu nie ma- trzeba tylko dobrze wmiksować cukier w jajka tak, żeby nie było go zupełnie czuć pod palcami. Aaaa- no i po dodaniu cukru do białek, nie ma możliwości, żebyście je przebili- białka z cukrem są nie do przebicia :))

4) Obie mąki najlepiej przesiać razem z wysoka (i to dwukrotnie!!) Chodzi o to, żeby napowietrzyć mąki, a jednocześnie pozbyć się ewentualnych zanieczyszczeń z młyna. 

5) Formę do pieczenia biszkoptu (ja używam 26 cm) należy wysmarować masłem i wysypać. Co do wysypywania- wybór należy do Was! Ja najbardziej lubię otręby owsiane (tworzą ładną 'skórkę' biszkoptu), ale możecie również użyć mąki, bułki tartej czy zmielonych herbatników. Wysypywanie foremki jest o tyle istotne, że dzięki temu biszkopt sam wychodzi z formy i nie trzeba go oddzielać od formy za pomocą nożyka.



PRZEPIS:

Piekarnik nagrzać do 180 st.C (góra/dół)
Formę wysmarować masłem i wysypać (wg. uznania- jw.)

Żółtka utrzeć z jedną szklanką cukru pudru (160 g) przez 7 minut (używam stopera) na gładką i puszystą masę.
Białka ubić na sztywno (ale nie przebić!!) w drugiej (metalowej lub szklanej) misce ze szczyptą soli. Kiedy piana będzie już na tyle sztywna, że nie będzie wypływać z miski, a na piórach miksera po wyjęciu będą powstawać 'czubki z piany' (postaram się dodać tu obrazujące zdjęcie), dodać cukier i miksować przez 7-8 minut. 
Połączyć żółtka z białkami (dodając żółtka do białek, raczej nie odwrotnie), mieszając je razem za pomocą szpatułki (wystarczy kilka ruchów tylko do połączenia masy). 
Dodać 1/3 wymiesznych razem mąk i wmieszać w jajka. Następnie dodać kolejną jedna 1/3 całości mąk i ponownie wymieszać. Na końcu dodać pozostałą część mąki i ponownie wszystko połączyć. Należy to robić bardzo delikatnie, aby nie popsuć puszystości jajek.
Masę przelać do przygotowanej foremki i wyrównać wierzch. 
Piec przez 40 minut do tzw. suchego patyczka.
(pamiętajcie, żeby w trakcie pieczenia nie otwierać piekarnika, bo inaczej biszkopt opadnie)
Przed krojeniem i przekładaniem należy go dokładnie wystudzić.






Tydzień temu dostałam przepiękny prezent od Baziółki. O samej firmie nie słyszałam wcześniej, do momentu aż pewnego dnia stojąc w korku, moją uwagę przyciągneło logo naklejone na samochodzie obok. Nazwa tak mi się spodobała, że postanowiłam ją wyguglować zaraz po powrocie do domu. Okazało się, że Baziółka jest lokalną firmą, zajmującą się hodowlą różnego rodzaju świeżych ziół. Po wymianie kilku maili z Panią Asią i przejrzeniu całej strony interentowej, dowiedziałam się, że to bardzo nowoczesna i designerska firma, a cała szata graficzna, przepisy zamieszczone na stronie i mnóstwo ciekawostek na temat ziół i ich wykorzystania tylko podsyciły mój apetyt. Musiałam się tym z Wami podzielić!


Komplet ziół, które otrzymałam idealnie trafił w moje gusta i preferencje smakowe. Znalazła się wśród nich: (moja ukochana) kolendra, (ulubiony) tymianek, majeranek, (idealna na upały) mięta, rozmaryn i (najbardziej mnie zachwycająca) czerwona bazylia. Wszystkie zioła od razu przesadziłam do skrzynek na balkon, żeby spokojnie mogły sobie rosnąć przez cały sezon. 
Przy okazji pomyślałam sobie, że to dobry moment na podzielenie się z Wami moimi spostrzeżeniami odnośnie hodowania ziół na balkonie. Ogrodnik ze mnie żaden i wszystko, czego do tej pory się nauczyłam jest wynikiem moich prób i błędów. Jestem przekonana, że moja przyjaciółka Kasia opowiedziałaby Wam o wiele więcej na temat balkonowych ogrodów, bo jest w stanie wyhodować poziomki na 5 piętrze warszawskiego muranowa ;). Mam nadzieję, że dołożycie kilka swoich wskazówek i będziemy mogli wymienić się własnymi doświadczeniami, a dzięki temu i ja na pewno nauczę się czegoś nowego. 



1. Sadzenie ziół zacznijcie od planowania! Po pierwsze (i moim zdaniem najważniejsze) zaplanujcie, jakich ziół używacie w kuchni i jakie chcecie znaleźć w swoim domowym ogródku. Sadzenie ziół, które nie trafiają w wWasze kubki smakowe, których smak nie pasuje Waszym domownikom, nie ma najmniejszego sensu. Jeśli lubicie dodawać świeże zioła do zup: posadźcie koperek i matkę pietruszki, idealnie pasuje tu również kolendra. Jeśli lubicie kuchnię włoską albo ogólnie śródziemnomorską- nie zapomnijcie o bazylii czy rozmarynie. Jeśli często przygotowujecie świeży twarożek- w Waszych skrzynkach nie może zabraknąć szczypiorku. Po prostu zaplanujcie, czego będziecie używać!

2. Obserwujcie swój balkon. Jeśli przez cały dzień Wasz balkon jest w cieniu i nie możecie zapewnić ziołom światła słonecznego, przynajmniej przez 1/4 doby, jest duże prawdopodobieństwo, że hodowanie będzie bardzo ciężkie. Większość ziół, które będziecie hodować to zioła śródziemnomorskie, zatem słońce jest obowiązkowe!!

3. Zioła należy przesadzać rano lub późnym popołudniem. Nie przesadzajcie ziół na słońcu w południe, bo to nie będzie dla nich dobre. Ja korzystam tylko z gotowych sadzonek (jestem bardzo niecierpliwa), nie mam pojęcia na temat sadzenia ziół z nasion ;)

4. Podobno zioła kiepsko rosną w aluminiowych doniczkach. Ja od zawsze używam tylko takich i do tej pory nie było problemu. Jeśli obawiacie się tego i jesteście początkujacymi ogrodnikami skorzystajcie ze skrzynek plastikowych lub drewnianych.



5. Zioła należy podlewać bardzo rano lub wieczorem. Nigdy nie podlewajcie ich na pełnym słońcu! 

6. Zioła mogą rosnąć razem. Nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby zioła posadzone w jednej skrzynce, przechodziły swoim zapachem albo wpływały jedne na drugie. Ja sadzę je osobno tylko dlatego, że akurat takie mam doniczki ;) No i w przypadku szkodników, łatwiej jest pozbyć się ich z jednej doniczki niż całej skrzynki. 

7. Do sadzenia ziół nie używam specjalnego podłoża, nie wysypuję niczym dna doniczek. Staram się jednak pamiętać, że zioła nie lubią nadmiaru podlewania, a jeśli nie wysypujecie dna kamyczkami czy żwirem, należy bardzo uważać, żeby ich nie przelewać. 

8. No i przede wszystkim- nie bójcie się! Nawet jeśli Wasza bazylia nie będzie bujnie sięgać na balkon sąsiada, a kolendra się nie przyjmie- trudno!! Ważniejsze, żebyście korzystali z tego co macie!!



Za piękny prezent dziękuję!! Wpis w żaden sposób nie jest sponsorowany, bardzo chciałam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat ziół.


Drugie zdjęcie pochodzi z portalu baziolka.pl i jest jego własnością.


Drukuj

Wydrukuj Przepis

Obserwatorzy