siła smaku

Download more awesome themes for your blogger platform #Sila smaku Follow us @ Google+ and get weekly updates of new templates we release regularly

Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania muffiny, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania muffiny, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

---



Zanim na dobre wkręcę się w świąteczny klimat, a na blogu zagoszczą tylko takie przepisy, mam dla Was jeszcze jeden przepis. Wytrawne muffiny są niezastąpione jako drugie śniadanie do pracy czy szkoły, mogą stanowić miłe urozmaicenie imprezowego menu (sylwester i karnawał przecież już niedługo!!), a także jako przekąska podczas zabaw na śniegu w ferie czy kuligu. Idealne połączenie ostrego sera z delikatnym muffinowym ciastem! Ja użyłam cheddara (najlepszy jest ten z Lidla), ale możecie użyć innego rodzaju.Robi się je baaardzo szybko i jeszcze szybciej znikają.
Koniecznie musicie spróbować!



SKŁADNIKI:
(na 12 muffinek)

  • 180 g sera cheddar (lub innego ostrego w smaku)
  • 1 średnia marchewka
  • 250 g mąki pszennej
  • 2 jajka
  • 100 ml oleju lub oliwy
  • 1 szklanka mleka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • mieszanka ulubionych suszonych ziół, świeżo mielony pieprz

Marchewkę obrać i zetrzeć na tarce na średnich oczkach. Na tej samej tarce zetrzeć ser. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, pieprzem i ziołami (w sumie ok. 2 łyżeczek ulubionych ziół: ja dodaję oregano i zioła prowansalskie). W drugiej misce wymieszać olej z mlekie, wbić jajka i dokładnie wymieszać. Płynne produkty przelać do mąki z dodatkami i wymieszać widelecem tylko do połączenia składników. Następnie dodać całą marchew i 3/4 sera i wmieszać w ciasto. Formę do muffinek wyłożyć papierem lub papilotkami i rozłożyć równomiernie ciasto do każdego otworu. Na wierzchu każdego muffina posypać resztą sera. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st.C i piec przez ok. 30 minut, aż muffiny urosną i zrobią się złoto- brązowe. Przestudzić na kratce przed podaniem.
Smacznego!




Przepis na te muffiny pochodzi z mojewypieki.blox.pl link, który był dla mnie zdecydowaną inspiracją do utworzenia własnego.
Muffiny nie są słodkie, za to charakterystycznie kwaskowe i orzeźwiające. Idealne podczas letnich upalnych dni. Ciasta wystarczy na 12 babeczek. Zdecydowanie przodują wśród wszystkich, jakie do tej pory piekłam.





SKŁADNIKI:

  • ok. 50-60 g masła (1/4 kostki)
  • 200  g mąki
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 120 g cukru
  • szczypta soli
  • 120 ml mleka
  • jajko
  • skórka z jednej cytryny + wyciśnięty z niej sok
  • 150 g malin + ewentualnie do dekoracji
W misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, sodę, skórkę z cytryny, cukier i sól. W drugiej misce wymieszać sok z cytryny z mlekiem, następnie dodać roztrzepane jajko oraz rozpuszczone i przestudzone masło. Obydwie masy połączyć i delikatnie wmieszać owoce. Formę do muffinek wyłożyć papilotkami, nałożyć ciasto do około 3/4 wysokości foremek. Piec w temperaturze 200st. przez 25 minut. Przy teście "suchego patyczka" należy pamiętać, że maliny zawsze będą puszczały sok. Po wyjęciu z formy przestudzić na kratce, ale jeszcze ciepłe są najlepsze.




W związku z tym, że dawno nie było nic słodkiego na blogu, dziś babeczki :) Muffiny w smaku lekko przypominają pączki, a dzięki cukrowo- cynamonowej posypce są baaardzo słodkie! Dla przełamania smaku, swoje muffiny nadziałam kwaskowatymi powidłami śliwkowymi. Połączenie jak dla mnie idealne- spróbujcie, jeśli jeszcze nie mieliście okazji :)


SKŁADNIKI:
(źródło: mojewypieki, 12 sztuk)
  • 1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • po pół łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej i cynamonu
  • szczypta soli
  • 1/3 szklanki oleju (użyłam rzepakowego)
  • 3/4 szklanki mleka
  • 1 jajko
  • pół szklanki powideł śliwkowych
  • 60 g masła
  • 1/3 szklanki brązowego cukru
  • 1 łyżka cynamonu
W jednej misce wymieszać wszystkie suche składniki: mąkę, cukier, proszek do pieczenia, gałkę i cynamon oraz szczyptę soli. W drugiej rozkłócić jajka, dodać olej i mleko i dokładnie wymieszać do połączenia składników. Połączyć obydwie zawartości misek i wymieszać za pomocą drewnianej łyżki. Formę do muffinek wyłożyć papilotkami. W każdym otworze umieścić po łyżce ciasta, następnie dodać po łyżeczce powideł i przykryć wierzch drugą warstwą muffinowego ciasta. Piec w temp. 180 st. C. przez około 25 minut. Wystudzić na kratce.
W rondelku rozpuścić masło, zdjąć z ognia. W misce wymieszać cukier z cynamonem. Muffinki po kolei obtaczać w maśle a następnie w cukrze z cynamonem.
Smacznego!


Kojarzycie taki film "Julie i Julia"? Przez długi czas nie miałam okazji, żeby go obejrzeć, ale w końcu się udało. Oprócz tego, że uważam, że rola Meryl Streep- genialna!, to moją uwagę przyciągały miliony detali i kulinarnych gadżetów. (pamiętacie, wystrój kuchni Julii Child, rodem z zakładu mechanicznego, gdzie wszystkie najważniejsze i najpotrzebniejsze przedmioty wisiały na haczykach na ścianie?)


W filmie jest jeszcze jeden niesamowicie charakterystyczny szczegół - garnek, w którym gotowała jedna i druga J. Jest piękny, niesamowity i czerwony, nadaje się do gotowania, pieczenia, duszenia i miliona innych czynności, no i gotowały w nim nie byle jakie kucharki :) !! tylko ten, kto oglądał ze mną ten film, wie jak reaguje na to cudo!


Po tym wstępie możecie sobie wyobrazić, jak bardzo się rozczuliłam dostając od mojej Najwspanialszejukochańszej współlokatorki (uwaga, uwaga!) to:



Nie pytajcie, jak długo płakałam ze szczęścia ;)    Kasia- dziękuję ;*


Ode mnie w zamian były muffiny z truskawkami. Nic trudnego, wymyślnego i pracochłonnego! Pyszne!


Muffiny z truskawkami



SKŁADNIKI:

  • 2 szklanki mąki
  • pół szklanki brązowego cukru
  • 2 łyżeczki cukru z wanilią (Kasia- przyznaję się, pożyczyłam :))
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • pół szklanki rozpuszczonego i ostudzonego masła
  • 2 jajka
  • szklanka maślanki
  • 1,5 szklanki pokrojonych truskawek
W jednej misce wymieszać suche składniki: mąkę, cukry, sól, sodę i proszek do pieczenia. W drugiej wymieszać maślankę z jajkami i rozpuszczonym masłem. Połączyć obie masy wlewając do suchych składników mokre. Dodać truskawki. Foremkę wyłożyć papilotkami, nałożyć ciasto do 2/3 wysokości. (miałam jeszcze posypać migdałami, ale zapomniałam ;)). Piec przez około 30 min, w temp. 180 st. C. Wystudzić na kratce.



Chyba przez to, że jagody były mrożone, muffiny wyszły bardzo wilgotne i zdecydowanie lepsze od tych, które piekłam ze świeżych. Widocznie czasem mrożone owoce lepiej się sprawdzają. Dodatkowo wypróbowałam nowe sylikonowe papilotki i zdecydowanie nie polecam ich do pieczenia bez formy. Są za cienkie, więc ciasto się przelewa i nie zachowuje kształtu. O wiele lepiej sprawdzają się właśnie jako papilotki wielokrotnego użycia.


SKŁADNIKI:
  • 1 i 3/4 szklanki mąki
  • 1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki białego cukru
  • pół tabliczki startej gorzkiej czekolady
  • szklanka kefiru (ok. 200 ml)
  • pół szklanki oleju
  • jedno roztrzepane jajko
  • szklanka jagód (mogą być mrożone)
W jednej misce wymieszać wszystkie suche składniki: mąkę, sodę, proszek do pieczenia, cukier i startą czekoladę. W drugiej wymieszać jajko z kefirem, a następnie wmieszać olej. Połączyć suche składniki z mokrymi, a następnie delikatnie wmieszać jagody. 
Formę do muffinek wyłożyć papilotkami, nakładać ciasto do 3/4 wysokości foremek. Piec w temp. 180 st. przez około 25 min., do tzw. "suchego patyczka". Po upieczeniu przestudzić na kratce. 
Groszki czekoladowe (chocolate chips), które dostałam na urodziny, były jednym z najbardziej trafionych prezentów. Jest je bardzo trudno dostać i nadal nie rozumiem dlaczego dr.oetker nie produkuje ich także w Polsce, pomimo tego, że zostały "wynalezione" w 1933 roku.



Chocolate chips to małe groszki w kształcie łezek, które nie rozpływają się pod wpływem temperatury, dzięki czemu muffiny uzyskują czekoladowe piegi. Dodana łyżka syropu irish cream do ciasta, jeszcze bardziej podkreśliła ich smak.


SKŁADNIKI:
  • 1 i 3/4 szklanki mąki
  • pół szklanki cukru
  • po jednej łyżeczce sody oczyszczonej i proszku do pieczenia
  • szklanka kefiru
  • pół szklanki oleju 
  • jajko
  • łyżeczka syropu irish cream (niekoniecznie)
  • 50g groszków czekoladowych
W jednej misce wymieszać suche składniki: mąkę, cukier, sodę i proszek do pieczenia. W drugiej zmieszać kefir z jajkiem i delikatnie, małym strumyczkiem wlewać olej i dodać łyżeczkę syropu. Suche składniki połączyć z mokrymi i wmieszać delikatnie czekoladowe groszki. formę do muffin wyłożyć papilotkami i nakładać ciasto do około 3/4 wysokości. Z takiej ilości składników wychodzi około 10 sztuk. Piec w temp. 180 st. przez około 20- 25 min. 






W weekend udało nam się w końcu wykorzystać mój urodzinowy prezent i zorganizować piknik :) Idealna pogoda, idealne towarzystwo i idealny piknikowy kosz zdecydowanie pasują do idealnego pikniku ;))
Jeśli kiedykolwiek będziecie mieć dylemat czy kupić kosz piknikowy czy nie, dla mnie odpowiedź jest prosta!!

Idealne potrawy na piknik to takie, które możecie zjeść bez konieczności używania sztućców, talerzy czy misek. Sprawdzą się tu zatem wszelkiego rodzaju:

  • Tarty wytrawne/ quiche - szczególnie te z masą na bazie jajek i śmietany- są sztywne, dają się łatwo kroić i nie wymagają użycia sztućców
  • Tarty słodkie, kruche ciasta z owocami - ale nie te, które mają mnóstwo kremu czy bitej śmietany ;) Najlepiej sprawdzą się te z owocami i np. kruszonką (ja polecam Wam owsiane z przepisu, który wkrótce się pojawi)
  • Burgery i kanapki - z mnóstwem różnych dobroci, ale warzywa i ewentualne sosy lepiej jest zabrać osobno i przełożyć je w momencie podania
  • Owoce, warzywa - obrane i pokrojone w cząstki
  • Muffiny - wytrawne i słodkie, ale oczywiście bez kremów i sosów
Zrezygnujcie z:
  • czekolady (bo na pewno się rozpuści)
  • kremów i bitej śmietany (bo się rozpuści, popłynie i ubrudzi wszystko co możliwe)
  • wszelkich produktów których nie można łatwo zjeść bez używania sztućców czy naczyń
  • nie polecam też sałatek- ciężko się je je i łatwo nimi pobrudzić
  • szklanych butelek i słoików - lepiej je zastąpić plastikowymi pojemnikami, które są lekkie, wytrzymałe i szczelne
Nie zapomnijcie o:
  • serwetkach, papierowych ręcznikach
  • torebkach na odpady i śmieci
  • papierowych (plastikowych) talerzykach i kubkach
  • ostrym nożu (w razie konieczności)
  • napojach, najlepiej wodzie (ja osobno pakuję też pokrojone cytryn, miętę i bazylię, które dodaję do wody już na miejscu)\
  • kremie do opalania, preparacie na komary, plastrach i wodzie utlenionej 

Przykładowe przepisy:




Niesamowite połączenie słodkiego ciasta i kwaśnych porzeczek, przykryte orzechową kruszonką. Porzeczki były mrożone, przez co muffiny wyszły bardziej wilgotne niż zwykle. Jedne z lepszych jakie piekłam i jadłam.


SKŁADNIKI:
  • ok. 50- 60 g masła
  • 200 g mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 120 g cukru
  • 125 ml mleka
  • jajko
  • szklanka czerwonych porzeczek
  • pół szklanki posiekanych orzechów włoskich
  • 2 łyżki miękkiego masła
  • 2 łyżki mąki
Masło (50- 60 g) rozpuścić i przestudzić. W jednej misce wymieszać suche składniki: mąkę, proszek do pieczenia, sodę i cukier. Do przestudzonego masła wlać mleko i dodać roztrzepane jajko. Wymieszać suche składniki z mokrymi, a następnie wmieszać owoce. Z orzechów włoskich, masła i mąki zrobić kruszonkę. Ciastem wypełnić foremki do muffinek wyłożone papilotkami, na wierzchu posypać kruszonką. Piec w temp. 180 st. C przez około 25 min, aż kruszonka nabierze złoto- brązowego koloru. Wystudzić na kratce. 

Przy okazji dodaje przepis do Orzechowego tygodnia.




 Trochę piernikowe, słodkie i orzechowe (jabłka nie są wyczuwalne, ale dzięki nim muffiny nie są suche). Bardzo dobre i bardzo jesienne. Kruszonka na wierzchu jest genialna i przez nią muffinki smakują zupełnie inaczej. Polecam szczególnie o tej porze roku!
I jeszcze jedno: jako, że nie miałam ochoty (i czasu!) na obieranie i krojenie jabłek w kostkę, dodałam niewielki słoik jabłek przygotowanych na szarlotkę (czyli utartych zasypanych cukrem i cynamonem i zawekowanych). Być może właśnie dlatego jabłka nie były wyczuwane, ale na pewno przyśpieszyły pracę w przygotowaniach.


SKŁADNIKI:
(źródło: mojewypieki)
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • pół szklanki brązowego cukru
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • pół szklanki mleka
  • pół szklanki jogurtu naturalnego
  • 50 g roztopionego (i przestudzonego masła)
  • 1 jajko
  • szklanka utartych jabłek na szarlotkę (jw.)
  • 1/4 szklanki pokruszonych orzechów włoskich
  • 3 łyżki brązowego cukru
Standardowo jak przy muffinkach: w jednej misce wymieszać suche składniki (mąkę, cukier, przyprawę do piernika, proszek do pieczenia i sodę), w drugiej mokre: mleko, jogurt, przestudzone masło i jajko. Połączyć suche składniki z mokrymi i wymieszać łyżką (nie potrzeba miksować). Wmieszać jabłka. Formę do muffinek wyłożyć papilotkami, nakładać ciasto do 3/4 wysokości. Przygotować kruszonkę- wymieszać orzechy z 3 łyżkami cukru. Posypać ciastka. Piec w temp. 190 st. C przez około 20-25 minut, aż wierzch zrobi się złoto- brązowy. Przestudzić na kratce.





Odkąd (wiele lat temu) poznałam przepis na muffinki, nie sądzę, żeby ktoś znalazł łatwiejszy sposób na wypieki ;) Do tych nie musicie nawet wyjmować miksera, wszystko można wymieszać ręcznie. Włączanie piekarnika w taką pogodę jest bardzo kiepskim pomysłem, ale poświęćcie te pół godziny bo naprawdę warto! Przepis pochodzi z bloga Cukrowej Wróżki. Proporcje ciasta wystarczą na 12 dużych muffinek, moja foremka jest trochę mniejsza, więc wyszło mi ich około 17 sztuk.

SKŁADNIKI:

  • 2 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 duże jajko
  • 1 i 1/4 szklanki maślanki
  • 60 g masła
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli 
  • szklanka borówek
Żeby zachować proporcje, najlepiej jest wszystkie "szklankowe" składniki odmierzać tą samą szklanką. 
Mąkę przesiać do miski, dodać proszek do pieczenia i sól, dokładnie wymieszać. Dodać borówki i połączyć z mąką.
W drugiej misce roztrzepać jajka z cukrem (można to zrobić trzepaczką), dodać rozpuszczone (ja je rozpuszczam w mikrofalówce) masło i dokładnie wymieszać do połączenia składników. Wlać maślankę i ponownie wymieszać. 
Do mąki przelać mokre składniki i wymieszać, ale tylko do połączenia składników (ciasto na muffiny powinno być 'grudkowe'). Foremkę do muffinów wyłożyć papilotkami i rozdzielić ciasto. 
Piec w temp. 180 st. C. przez około 35 minut do tzw. suchego patyczka. 
Wystudzić przed podaniem. 
Smacznego!




---

Nie będę Wam opowiadać, że to prosty i szybki przepis, bo na pewno taki nie jest. Po bardzo łatwy przepis na muffiny pączkowe (które idealnie nadają się na tłusty czwartek) odsyłam Was tu. 
Ale nie poddawajcie się, bo jestem przekonana, że przy odrobinie wysiłku na pewno Wam wyjdzie ;) Najcięższym etapem w przygotowywaniu pieczonych pączków jest zagniecenie ciasta (potem będzie już bardzo łatwo!!). Jeśli macie w mikserze hak do wyrabiania drożdżowego ciasta, nie zastanawiajcie się czy go wyjąć!!
Ciasto możecie odstawić na godzinę w ciepłe miejsce i później przygotować pączki lub zagnieść i wstawić przykryte do lodówki na całą noc, a następnego dnia rano zrobić z niego pączki. (Ciasto w lodówce najpierw urośnie, a później opadnie).
Pieczone pączki nie smakują dokładnie tak samo jak te smażone, ale jestem pewna, że posmakują Wam jeszcze bardziej!! No i zawsze są trochę zdrowsze ;))




SKŁADNIKI:

  • 2 i 1/4 szklanki mąki 
  • 4 łyżki cukru
  • 3 jajka
  • 100 ml mleka (trochę mniej niż pół szklanki)
  • 50 g świeżych drożdży
  • szczypta soli
  • 170 g miękkiego masła
  • konfitura lub marmolada na nadzienie (ok. słoika)
Mleko podgrzać (ale nie zagotować), przelać do dużego kubka, dodać pokruszone drożdże, łyżeczkę cukru i łyżeczkę mąki i odstawić na ok. 10 min. Po tym czasie drożdże bardzo "urosną". W dużej misce wymieszać mąkę, cukier i sól. Wlać wyrośnięte drożdże i zagnieść gładkie ciasto przez ok. 8-10 minut. Ciasto po tym czasie musi być gładkie i dość łatwo odchodzić od brzegów miski i rąk (jeśli używacie miksera z hakiem do ciasta drożdżowego, skróćcie ten czas do 5-7 minut).  Następnie po kawałeczku dodawać masło i 'wgniatać' (w cieście nie może być masłowych grudek). Moje ciasto przez cały czas bardzo się lepiło (szczególnie po dodaniu masła) więc podsypywałam je mąką. Nie przesadźcie z nią, ale jeśli widzicie, że Wasze ciasto potrzebuje więcej mąki, nie obawiajcie się jej dodać :) Gotowe ciasto odstawić przykryte (jw.) na godzinę w ciepłe miejsce lub na całą noc do lodówki.

Po godzinie w ciepłym miejscu ciasto zwiększy dwukrotnie swoją objętość. Ciasto należy mocno uderzyć pięścią (odgazować), następnie ulepić kulę i wyjąć na blat podsypany mąką. Ciasto rozgnieść rękami na prostokąt o grubości ok. 1 cm (ciasto się nie ściąga ani zwija, więc nie będziecie mieć z tym problemu). Za pomocą dużej szklanki o średnicy ok. 6 cm, wyciąć koła, na środku ułożyć po łyżce konfitury (im bardziej gęsta, tym lepiej będzie się Wam lepiło, więc polecam twarde marmolady, powidła śliwkowe czy wiśnie w całości), złożyć na pół, skleić brzegi jak przy pierogach, a następnie złączyć razem dwa końce tworząc kulę. Gotowe pączki ułożyć w papilotkach (wystarczą papierowe) sklejeniem do dołu papilotki i ułożyć na blaszce z piekarnika. Z przepisu wychodzi ok. 16-18 pączków, więc najlepiej jest je piec w dwóch turach. Gotowe pączki odstawić na ok. pół godziny do wyrośnięcia.

Po tym czasie blachę z pączkami wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st.C (góra/dół) i piec przez ok. 15 minut. Następnie wyjąć pierwszą partię, wstawić następną a gotowe ostudzić.



Do pączków możecie zrobić lukier mieszając cukier puder z sokiem z cytryny w proporcji mniej więcej 5 łyżek cukru do 2 łyżek soku lub posypać je cukrem pudrem. Do lukru możecie dodać skórkę z pomarańczy lub cytryny. Najlepiej smakują jeszcze ciepłe i, tak jak w przypadku klasycznych pączków, zjedzone tego samego dnia!
Smacznego!!



---



Jeśli zastanwialiście się kiedyś, czy wypieki z mąki gryczanej smakują kaszą gryczaną, to moja odpowiedź brzmi nie. Za to na pewno smakują inaczej niż te z mąki pszennej, mają bardziej charakterystyczny, lekko ziemisty smak (przynajmniej dla mnie). Ale są równie dobre i na pewno zdrowsze!! To miła odmiana od wypieków do których jesteśmy przyzwyczajeni :)



SKŁADNIKI:
(na 10 muffinek)

  • 100 g mąki gryczanej
  • 100 g brązowego cukru
  • 100 g masła
  • 2 czubate łyżki kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • 2 łyżki mleka (może być roślinne)
  • 4 łyżki wiśni z kompotu (lub innych owoców świeżych lub suszonych)
Masło rozpuścić i chwilę przestudzić. Mąkę przesypać do miski, dodać cukier, kakao i proszek do pieczenia i wymieszać. Następnie przelać masło, wbić dwa jajka, dodać mleko i dokładnie wymieszać. Owoce pokroić na mniejsze cząstki i wmieszać w ciasto. Formę do muffinek wyłożyć papilotkami i podzielić ciasto (najlepiej za pomocą łyżki do lodów). Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st. C. i piec przez ok. 20 minut, aż babeczki będą suche w środku. Po wyjęciu wystudzić na kratce.
Smacznego!






Drukuj

Wydrukuj Przepis

Obserwatorzy